- To była najgorsza rzecz, jaką w życiu widziałam. Człowiek leży koło najbliżej osoby i nie może nic zrobić, nie może jej uratować, nie może powiedzieć: mamo wstań, podnieś się. Po prostu leżysz i czekasz na śmierć. Wykrwawiasz się i wiesz, że twoja mama obok też - opowiada ze łzami w oczach 20-latka z Drewnowa nieopodal Fromborka.

 

Tragedia miała miejsce 19 lipca ubiegłego roku. 57-letnia mama pani Wiolety nie miała szans. Jeden z kilku zadanych ciosów trafił prosto w serce. Zmarła na miejscu. Wioleta trafiła do szpitala.

 

- Tam potwierdziły się obawy, że rdzeń został przecięty, w 70 procentach, została sparaliżowana od pasa w dół - mówi Dawid Jurewicz, narzeczony pani Wiolety.

 

Tuż przed przyjazdem policji ojciec pani Wiolety sam lekko ugodził się w klatkę piersiową. W lipcu tego roku prokuratura oskarżyła go o zabójstwo żony i usiłowanie zabójstwa córki. Grozi mu dożywocie, ale proces nawet nie ruszył. Więcej o dramatycznej sytuacji pani Wiolety w "Interwencji" o 16:15 w Telewizji Polsat.