Piloci Lufthansy rozpoczęli w środę o północy strajk, który miał początkowo trwać 24 godziny, a następnie został przedłużony do czwartku do północy.

 

Z powodu protestu w środę odwołano blisko 900 lotów. W czwartek Lufthansa anulowała 912 połączeń, w tym 82 na trasach międzykontynentalnych.

 

Według przewoźnika akcja protestacyjna odbije się na 215 tys. pasażerów, którzy musieli zmienić rezerwację bądź skorzystać z innego środka komunikacji.

 

Według związku Cockpit strajk w środę i czwartek miał objąć wszystkie loty z Niemiec na dalekich i krótkich trasach.

 

Sprawa trafiła do sądu

 

Dyrekcja Lufthansy próbowała nie dopuścić do rozpoczęcia strajku, kierując sprawę na drogę sądową, jednak sąd pracy we Frankfurcie nad Menem oddalił pozew i zezwolił na strajk.

 

W obecnym sporze płacowym to już 14. akcja strajkowa od kwietnia 2014 r.

 

Cockpit podkreśla, że piloci nie dostali od pięciu lat żadnej podwyżki. Lufthansa wypracowała w tym czasie zysk w wysokości 5 mld euro.

 

 

Wysokie wymagania pilotów

 

Cockpit domaga się wzrostu wynagrodzenia o 22 proc. w pięciu etapach, za okres od końca kwietnia 2012 r., kiedy wygasło poprzednie porozumienie płacowe, do kwietnia 2017 r.

 

Lufthansa oferuje podwyżkę wynagrodzeń o 2,5 proc. za okres do końca 2018 roku. Związek reprezentuje interesy 5,4 tys. pilotów.

 

Poprzednia fala strajków pilotów Lufthansy miała miejsce we wrześniu 2015 roku. Strajk przerwano wówczas po orzeczeniu sądu pracy we Frankfurcie, który uznał działania związku za nielegalne.

 

PAP