Według resortu, mimo że separatyści pobierają od mieszkańców kontrolowanych przez nich obszarów opłaty za wodę, nie trafiają one do jej dostawcy. Jest nim komunalne przedsiębiorstwo wodociągowe w miejscowości Popasna, które znajduje się na terenach kontrolowanych przez Ukrainę.

 

Ministerstwo ogłosiło, że przedsiębiorstwo to może zbankrutować w związku z zadłużeniem za zużytą energię elektryczną, które wynosi równowartość ponad 1,9 mln złotych.

 

Pokemony sieją nienawiść

 

Tuka poinformował, że przedstawiciele separatystów nie odpowiadają na próby kontaktu w tej sprawie i oskarżył ich o świadome dążenie do przerwania dostaw wody. Zaznaczył, że już teraz w strefie buforowej na linii podziału między siłami rządowymi a rebeliantami woda płynie z kranów co drugi dzień i tylko przez 3 godziny.

 

Tuka przekazał też, że separatyści świadomie ograniczają dostawy wody, wmawiając mieszkańcom regionu, że jest to wina "złodziejskiej junty” z Kijowa. "Celem pokemonów (separatystów) jest sianie nienawiści wobec Ukrainy i oskarżanie jej o ludobójstwo ruskiego narodu”- napisał minister na swoim Facebooku.

 

PAP