W pierwszej połowie 2015 roku Turcja udostępniła Bułgarii szczepionki dla dzieci, a w zamian Bułgaria przekazała produkowane w kraju szczepionki przeciwko gruźlicy. Zdaniem prokuratury podczas transakcji doszło do wielu naruszeń zarówno finansowych, jak i medycznych. Skarb państwa poniósł straty, a część dostawy z Turcji stanowiły szczepionki zakazane w UE, które powinny ulec zniszczeniu.

 

Decyzję o transakcji podjął rząd. Jak wyjaśniła prokuratura, nie stało się to jednak na posiedzeniu gabinetu, lecz ministrowie wyrazili zgodę pisemnie, podpisując przywiezione przez kurierów dokumenty. Zdaniem prokuratury nie zapoznali się dokładnie ze szczegółami transakcji i wszystkimi jej następstwami - oświadczyła rzeczniczka prokuratury Rumiana Arnaudowa.

 

Dlatego we wtorek członków rządu, z wyjątkiem premiera Borysowa, wezwano w celu złożenia zeznań w charakterze świadków.

 

Remont bułgarskich myśliwców przez polskie zakłady

 

Wchodząc do budynku prokuratury, minister obrony Nikołaj Nenczew poinformował ponadto, że w środę postawione zostaną mu zarzuty, lecz w innej sprawie. Dotyczy ona transakcji z Polską w sprawie remontu silników dla bułgarskich myśliwców MiG-29, zawartej w październiku 2015 r.

 

Umowa przewiduje remont przez polskie zakłady sześciu silników bułgarskich myśliwców. Cenę remontu jednego silnika ustalono na ok. mln euro. Do końca bieżącego roku według Nenczewa remont ma zostać zrealizowany.

 

Minister zapewnił, że umowa "jest nie tylko korzystna dla Bułgarii, lecz jest częścią polityki natowskiej mającej na celu ograniczenie wpływów Rosji na sojusznicze siły zbrojne”.

 

Według rzeczniczki prokuratury dochodzenia w sprawie obu ministrów zakończyły się przed wyborami prezydenckimi, które odbyły się 6 i 13 listopada. Zdecydowano się jednak nie ujawniać wyników dochodzeń i nie stawiać Moskowa i Nenczewa w stan oskarżenia, aby uniknąć zarzutów, że działania prokuratury mają podłoże polityczne i mogą wpłynąć na wyniki głosowania.

 

PAP