Wardacki przekonywał jednak, że audyt wykazał nieprawidłowości w przypadku tylko kilku osób, które poprzednio zajmowały eksponowane stanowiska.

 

Nie wiadomo, z jakiego miesiąca pochodzi sprawozdanie.

 

"200 milionów w nieudaną inwestycję"

 

Wardacki ustosunkował się też do sprawy inwestycji ZCh Police w kopalnię w Korei Południowej.

 

- Rzeczywistość jest taka, że wydaliśmy do tej pory 200 mln zł, a nie mamy żadnych fosforytów, które wydobywamy i przywozimy. Wydobycie ze złoża Lam Lam zakończyło się po paru miesiącach 2014 r. i od końca roku 2014 nic do Polic z naszych kopalni nie trafiło. Złoża Kebemer są na etapie umowy górniczej, jeszcze nie ma umowy wydobywczej. Plany były takie, że już w tym roku powinna pracować wielka kopalnia, wydobywająca ogromne ilości przez 20 lat - powiedział, przepraszając jednocześnie inwestorów, których - wediug niego - wprowadzono w błąd.

 

"Spory skierowane na drogę sądową"

 

Wojciech Wardacki związany z Prawem i Sprawiedliwością został prezesem zakładów chemicznych w Policach w kwietniu. Wcześniej stanowisko pełnił Krzysztof Jasiński, który kierował spółką od 2011 roku.

 

Przy zmianie zarządu na stanowisku pozostawiono tylko wiceprezesa Rafała Kuźmiczonka, którego wybrali pracownicy. 14 listopada został on jednak odwołany.

 

"Merytoryczną podstawą decyzji o odwołaniu Pana Kuźmiczonka było ujawnienie nieprawidłowości dotyczących sprawowania przez niego funkcji członka Zarządu, jak i powstanie konkretnych roszczeń i sporów między Spółką a Panem Kuźmiczonkiem, skierowanych już na drogę sądową" - poinformowała Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police.

 

Grupa azoty Zakłady Chemiczne Police to spółka, której głównymi akcjonariuszami są: Grupa Azoty S.A. (66 proc. udziałów), OFE PZU Złota Jesień (15,56 proc.), Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. (8,81 proc) oraz Skarb Państwa (5,01 proc.).

 

Money.pl