Tym razem strajkiem mają zostać objęte wszystkie loty z Niemiec na dalekich i krótkich trasach. Strajk zapowiedziano już w połowie listopada, bez podania konkretnego terminu, z powodu fiaska negocjacji płacowych. Szef związku Cockpit Ilja Schulz zaznaczył wtedy, że zagrożenie strajkiem nie będzie obowiązywać jedynie w czasie świąt Bożego Narodzenia - od 24 do 26 grudnia.


Związek podkreśla, że piloci nie dostali od pięciu lat żadnej podwyżki. Lufthansa wypracowała w tym czasie zysk w wysokości 5 mld euro. Cockpit domaga się wzrostu wynagrodzenia o 22 proc. w pięciu etapach, za okres od końca kwietnia 2012 r., kiedy wygasło poprzednie porozumienie płacowe, do kwietnia 2017 r. Lufthansa oferuje podwyżkę wynagrodzeń o 2,5 proc. za okres do końca 2018 roku.


Działania związku nielegalne


Poprzednia fala strajków pilotów Lufthansy miała miejsce we wrześniu 2015 roku. Strajk przerwano wówczas po orzeczeniu sądu pracy we Frankfurcie, który uznał działania związku za nielegalne.


Kwestie płacowe nie są jedynym punktem sporu między związkowcami a dyrekcją Lufthansy. Toczy się też spór o system świadczeń przedemerytalnych dla pilotów. Lufthansa chce podnieść wiek uprawniający do przejścia na wcześniejszą emeryturę. Młodzi piloci rozpoczynający obecnie pracę mają być całkowicie pozbawieni tych uprawnień.


W związku z silną konkurencją ze strony tanich linii lotniczych oraz przewoźników z Azji Lufthansa realizuje radykalny program oszczędnościowy, rozbudowując m.in. sektor tanich linii lotniczych.


Związek zawodowy Verdi wezwał na wtorek do strajku w Hamburgu i Duesseldorfie personel kabinowy filii Lufthansy - Eurowings. Strajk ma potrwać od godz. 5 do 20. Także w tym przypadku powodem strajku jest spór płacowy.

 

PAP