- Od naszych kolegów z agencji humanitarnych słyszymy, że szczególnie we wschodnim Aleppo, ale także w innych częściach Syrii, rośnie obawa przed nasileniem działań militarnych zamiast inicjatyw humanitarnych czy politycznych - powiedział kilka godzin po spotkaniu z szefem syryjskiej dyplomacji Walidem el-Mualimem.

 

- Do Bożego Narodzenia z powodu nasilenia operacji militarnych zobaczymy upadek tego, co zostało ze wschodniego Aleppo, i 200 tys. ludzi uciekających w kierunku Turcji, co będzie oznaczać katastrofę humanitarną - ostrzegł Mistura.

 

Damaszek odrzucił propozycję ustanowienia autonomicznej administracji

 

Wysłannik potwierdził, że Damaszek odrzucił przedstawioną przez niego propozycję ustanowienia we wschodnim Aleppo autonomicznej administracji. Jak relacjonował, zaproponował, by dżihadystyczni rebelianci opuścili Aleppo, ale rząd w Damaszku powinien pozwolić na działanie lokalnej administracji w kontrolowanych przez rebeliantów wschodnich dzielnicach tego miasta.

 

Mistura powiedział dziennikarzom, że takie rozwiązania powinny być tymczasowe, a Aleppo należy traktować jako wyjątkowy przypadek.

 

Propozycję wysłannika odrzucił zdecydowanie syryjski minister Walid el-Mualim, który nazwał takie rozwiązanie "naruszeniem suwerenności".

Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka od wtorku ataki rakietowe i z użyciem bomb beczkowych spowodowały śmierć co najmniej 107 cywilów, w tym 17 dzieci.

 

Władze w Damaszku są zdeterminowane odbić z rąk rebeliantów wschodnią część Aleppo, nad którą utraciły kontrolę w 2012 roku.

 

PAP