Rzecznik Brussels Airlinnes Geert Sciot powiedział korespondentce Polsat News Dorocie Bawołek, że w grupie ok. 40 Polaków kilku pasażerów było pod wpływem alkoholu i jeszcze przed startem zaczęło się agresywnie zachowywać, obrażać stewardessy i innych pasażerów. Gdy próby uspokojenia zakończyły się niepowodzeniem pilot zażądał by opuścili samolot. Wtedy do wyjścia miała zgłosić się cała grupa.

 

Z kolei rzecznik policji Guy Theyskens powiedział RMF FM, że gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce "zastali grupę wewnątrz, której trwały dyskusje".  - Niektóre osoby były zdenerwowane faktem, że z powodu zachowania innych, one także muszą opuścić samolot. Polacy nie zachowywali się agresywnie w stosunku do policji, nie byli tak pijani, żeby zagrażać porządkowi publicznemu, więc policja po prostu odprowadziła cała grupę do holu wyjścia. Osoby te nie zostały więc zatrzymane ani nie otrzymały mandatów - powiedział rzecznik.

 

- Gdy policja zjawiła się i poprosiła, aby na wniosek pilota cała grupa Polaków opuściła pokład, to nie było z tym żadnego problemu. Gdy nas wzywano mowa była o 15-20 osobach, ale rzeczywiście cała grupa 41 osób opuściła samolot. Nie potrafię powiedzieć co się działo na pokładzie zanim pojawiła się policja - dodał Theyskens.

 

polsatnews.pl, RMF FM