Zarzuty  wobec prezydent Łodzi nie są związane z jej działalnością jako prezydenta miasta. - Jestem niewinna, nie zrobiłam nic złego - tłumaczyła w piątek prezydent po powrocie z prokuratury.


Jak podają lokalne media w marszu wzięło udział ok. 150 osób. Wśród uczestników było kilkoro radnych PO oraz urzędników magistratu z rodzinami. Większość jednak byli to łodzianie niezwiązani z polityką.


Większość miała kartki z napisami: "Murem za Hanką", "Uśmiech dla Hanki", "Z nasza Hanką", "Łodzianie z Hanką". Były też większe transparenty z hasłami: "Nie ma w Polsce zgody na stalinowskie metody" i "Nie damy się podzielić przez zero". Łodzianie mogli też podpisywać listę poparcia dla Hanny Zdanowskiej.


Sama prezydent podziękował Łodzianom na swoim profilu na Facebooku za wsparcie jakie dziś dostała. 

 

 

Mieszkanie dla partnera
 
Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wlkp. Poinformowała w piątek, że "Hannie Z. przedstawiono dwa zarzuty związane z poświadczeniem nieprawdy w dokumentach w celu uzyskania kredytów".
 
- W grudniu 2008 r. Hanna Z. miała pomóc przygotować poświadczające nieprawdę dokumenty swojemu partnerowi Włodzimierzowi G. Na ich podstawie mężczyzna uzyskał kredyt w wysokości 200 tys. zł na zakup mieszkania w Łodzi od swojej partnerki, czyli Hanny Z. Tym samym oboje działali na szkodę banku - powiedział rzecznik prasowy tej prokuratury Roman Witkowski.
 
Pół miliona na działkę
 
Drugi zarzut związany jest z bankowym kredytem w wysokości 500 tys. zł, który Hanna Z. zaciągnęła w 2009 r. na sfinansowanie zakupu od Włodzimierza G. działki zabudowanej w Łodzi.
 
- W tym przypadku Hanna Z. jest podejrzana o przedłożenie poświadczającego nieprawdę dokumentu w postaci aktu notarialnego, w którym złożyła nieprawdziwe oświadczenie o wcześniejszej zapłacie sprzedającemu Włodzimierzowi G. części ceny w kwocie 150 tys. zł. To miało istotne znaczenie dla uzyskania kredytu, gdyż potwierdzało wniesienie wkładu własnego. Tym samym podejrzana działała na szkodę banku - wyjaśnił Witkowski.
 
- Nigdy o tym nie mówiłam więc wiem, że może to być dla wielu z państwa dużym zaskoczeniem, ale w tym okresie borykaliśmy się z dużymi problemami ze względu na bardzo ciężką chorobę dziecka mojego partnera – mówiła prezydent Łodzi. - Zdecydowałam się sprzedać Włodkowi moje mieszkanie, aby mógł w przyszłości zabezpieczyć godne warunki do życia swojemu dziecku. Kupiłam również od Włodka działkę, aby mógł pieniądze przeznaczyć na ratowanie zdrowia i życia swojego dziecka - wyjaśniła.

 

expressilustrowany.pl, radiolodz.pl