Kosiniak-Kamysz przyznał, że ludowcy nie ustrzegli się błędów i niedociągnięć. - Zabrakło chyba czasu na rozmowę z Polakami, nie zauważaliśmy, że na tych dobrych zmianach nie wszyscy korzystają solidarnie i otrzymaliśmy żółtą kartkę w ostatnich wyborach. Kolejnego ostrzeżenia nie będzie, jeśli uznamy że nic się nie stało, to tak jakby już nas nie było - powiedział Kosiniak-Kamysz.

 

Dodał, że teraz jest czas na wyciąganie wniosków.

 

- Naszą odpowiedzą nie może być tylko i wyłącznie bycie przeciw czemuś. Nie możemy, tak jak część totalnej opozycji, posługiwać się hasłem "antyPiS", bo to żadną realną alternatywą nie jest. Nie możemy grać na ich boisku. Musimy przenieść grę na nasze pole. Wyznaczać własne warunki - zaznaczył szef PSL.

 

"Nie godzimy się na zawłaszczanie naszej tradycji"

 

Podkreślił, że PSL chce być gospodarzem Polski. - Chcemy być gospodarzami, a nie najemnikami czy niewolnikami (...) nie wybieramy tej drogi na skróty, nie ulegamy zwodniczej nadziei, że gdzie indziej będzie lepiej, bo prawdziwych ludowców nie da się zastraszyć, nie da się kupić, nie da się nas rozbić - mówił Kosiniak-Kamysz.

 

- Taki najbardziej zuchwały atak przyszedł na zgromadzeniu PiS, bo to nie było zgromadzenie wsi polskiej (...) Musimy powtórzyć za kardynałem Wyszyńskim "non possumus, nie pozwalam", nie godzimy się na zawłaszczanie naszej tradycji, nie godzimy się na fałszowanie historii, nie godzimy się na podszywanie się pod naszą tożsamość - powiedział lider PSL.

 

"Do dzieła!"

 

Za kandydaturą Kosiniaka-Kamysza na prezesa PSL opowiedziało się 1002 delegatów uczestniczących w kongresie. Jego kontrkandydatem był skarbnik ludowców i lider regionu opolskiego Stanisław Rakoczy, na którego głosowało 50 delegatów.

 

- Bardzo serdecznie dziękuję za zaufanie - powiedział szef PSL po ogłoszeniu wyników. - Zrobię wszystko, żeby nie zawieść tego zaufania, żebyśmy odbudowali zasłużoną dla nas pozycję - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

 

- Do dzieła! Zaczynamy kampanię samorządową. Cel jest prosty: zdobyć jak najwięcej przestrzeni do realizacji swoich planów i zamierzeń - mówił prezes ludowców.

 

- Nie dam rady sam. Możemy tylko razem zmieniać na lepsze naszą rzeczywistość - podsumował Kosiniak-Kamysz.

 

Kalinowski szefem Rady Naczelnej, Pawlak nie przyjął nominacji

 

Za kandydaturą Kalinowskiego opowiedziało się 713 delegatów uczestniczących w kongresie. Jego kontrkandydatem był szef Forum Młodych Ludowców Tomasz Pilawka, na którego głosowało 210 delegatów.

 

Wśród zgłoszonych kandydatów na szefa Rady Naczelnej ludowców znalazł się także b. premier i b. prezes PSL Waldemar Pawlak, jednak nie przyjął on nominacji.

 

- Dziękuję za tę sympatyczną propozycję - powiedział Pawlak. Życzył sukcesów Kalinowskiemu, który - jak stwierdził - ma od niego "spokojniejszy charakter". - Myślę, że będzie lepszym przewodniczącym ode mnie - ocenił.

 

"Tajemnica i misterium ruchu ludowego" wg. Pawlaka

 

Były premier dodał, że gdyby kongres upoważnił go do koordynowania i tworzenia Rady Ruchu Ludowego, to - jak zapewnił - takiego działania się podejmie.

 

Ruch ludowy - jak przekonywał zebranych Pawlak - wymaga aktywności i wytrwałości jego działaczy. „Spotkajmy się w działaniu, w tej szerokiej formule ruchu ludowego” - powiedział.

 

- Nie traćmy czasu na wojnę, na potyczki, na szarpanie się i tarmoszenie z innymi. Róbmy piękne rzeczy, tworząc to w naszych regionach i w kraju - mówił.

 

Zdaniem Pawlaka "tajemnica i misterium ruchu ludowego tkwi w tym, że ludowcem człowiek się staje, staje się przez swoje życie, przez swoją działalność, przez swojążyczliwość dla drugiego człowieka".

 

- To dziedzictwo trzeba rozwijać, a nie kłócić się o spadek - dodał.

 

Władze PSL są wybierane raz na cztery lata. Między kongresami najwyższą władzą Stronnictwa jest Rada Naczelna.

 

PAP