Funkcjonariusze dowiedzieli się o znalezisku dzięki anonimowemu telefonowi. Płyty znajdowały się na prywatnej posesji. Zaginęły w 1964 roku i prawdopodobnie w tym samym czasie zostały zamontowane właśnie jako próg do kurnika.

 

- Zdajemy sobie sprawę, że większość rzeczy, jeżeli chodzi o nagrobki i obramowania, były wykorzystywane gospodarczo - powiedział podkom. dr Marek Łuczak. - Natomiast rzadko się zdarza, że duża płyta nagrobna, wyeksponowana napisami do góry, z czaszką w części górnej, jest w taki sposób wykorzystywana. Nikt nie pytał się, skąd to jest - dodał.

 

Z grobu żeglarza

 

Jedna z płyt należała do żeglarza Christiana Krentzina, który zmarł w 1753 r. Napis na drugiej jest nieczytelny. 

 

Ważące około 500 kg znalezisko przetransportowano do kościoła św. Jacka w Stepnicy. Proboszcz tej parafii zamierza przeprowadzić renowację płyt i wyeksponować je wewnątrz kościoła.

 

Właściciel nie odpowie

 

Właściciel kurnika nie będzie odpowiadał za kradzież, ponieważ przestępstwo przedawniło się już w 1974 r., a on sam w momencie zaginięcia płyt miał zaledwie 3 lata.

 

Pomimo, że od ich zaginięcia minęło już ponad 50 lat, policja poszukuje wciąż pozostałych trzech płyt nagrobnych z kościoła w Stepnicy: proboszcza Martina Lamprechta z 1748 roku, burmistrza Stepnicy i żeglarza Johanna Dawida Engela z 1789 roku oraz żeglarza Friedricha Grafa - dodaje policja.

 

Polsat News