- Już widać bezczynność prokuratorów  w kwestii prowadzenia tej sprawy – powiedziała Możdżanowska.


- Brak reakcji na wszystkie informacje KNF, niezabezpieczenie dokumentacji finansowo-księgowej, powołanie biegłego, który przedłuża możliwość weryfikacji dokumentów. Przetrzymanie dokumentów w Prokuraturze Okręgowej, trzy miesiące aby wydać decyzję i dalej uruchomić postępowanie, co powinno zająć pięć minut – wyliczała Możdżanowska.

 

"Byli i są pod płaszczykiem ochronnym"


Posłanka powiedziała też, że jeden z prokuratorów "nie przeczytał w ogóle akt wydając decyzję i kontaktując się z policjantem".


Jak zauważyła, "wszyscy prokuratorzy, którzy byli zaangażowani w sprawę Amber Gold, teraz awansują". – Byli pod płaszczykiem ochronnym za rządów PO i są pod płaszczykiem ochronnym i są awansowani za rządów PiS – dodała.


"Jest sprzeczność w zeznaniach"


Podczas środowego przesłuchania przed komisja śłedczą ds. Amber Gold Katarzyna Tomaszewska-Szyrajew, policjantka prowadząca dochodzenie przyznała, że miała wrażenie, iż sprawa jest lekceważona przez prokuraturę.


 - Kontakt z prokurator Barbarą Kijanko był utrudniony; były też problemy z zabezpieczaniem dokumentów – powiedziała policjantka przed komisją śledczą.


Możdżanowska podkreśliła, że "te zeznania były szokujące i rzuciły inny cień na zeznania prokuratorów, bo wcześniej otrzymywaliśmy wiele odpowiedzi: nie wiem, nie pamiętam". - Jest sprzeczność z zeznaniami wcześniejszymi, kiedy pani funkcjonariusz zeznawała w sprawie dyscyplinarnej prokurator Kijanko. Wtedy zeznawała pod przysięgą, teraz także i te zeznania wzajemnie się wykluczają – powiedziała.


Jak dodała, "należy ustalić kiedy ta wiarygodność ma miejsce i czy wcześniej, czy teraz była jakaś siła nacisku". – Funkcjonariusz mówiła, że ani wtedy, ani teraz żadnego nacisku nie było – podkreśliła Możdżanowska.


Posłanka zwróciła także uwagę, że sprawę przekazano "młodej policjantce, która nie miała doświadczenia". – Zajmowała się tylko rozbojami, a tu powierzono jej sprawę związaną z aferą finansową.


Podkreśliła, że "kluczowe będzie przesłuchanie prokurator Kijanko".

 

Amber Gold to firma inwestująca w złoto i inne kruszce, działająca od 2009 r. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji, przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia ogłosiła decyzję o likwidacji, nie wypłacając ulokowanych środków i odsetek klientom

 

Polsat News, polsatnews.pl