- Dwie wojny światowe i zimna wojna nauczyły nas, że utrzymanie stabilności w Europie jest bardzo ważne dla Stanów Zjednoczonych. Musimy również pamiętać, że NATO uruchomiło artykuł 5 o zbiorowym bezpieczeństwie tylko raz w swojej historii i było to  po atakach na Stany Zjednoczone 11 września 2001 roku - oświadczył Stoltenberg w rozmowie z korespondentką Polsat News w Brukseli Dorotą Bawołek.

 

Zaznaczył, że NATO musi cały czas się zmieniać, tak jak zmienia się sytuacja na świecie. – To właśnie robimy od kilku lat, na przykład odpowiadając na agresywne działania Rosji na Krymie, czy destabilizację i rosnącą przemoc na południu, za którą w Iraku i Syrii odpowiada tzw. Państwo Islamskie. Dlatego właśnie NATO zwiększa swoją obecność wojskową na wschodniej flance Sojuszu, wysyłając 4 bataliony do państw bałtyckich i Polski - wyjaśnił sekretarz generalny Sojuszu.

 

Pochwalił Polskę za "bardzo ważną rolę, jaką od kilku lat odgrywa w Sojuszu" i za to, że zwiększa swoje wydatki na obronę, przeznaczając "jako jeden z nielicznych krajów Sojuszu 2 proc.  swojego PKB". Przypomniał również, że Polska bierze udział w wielu operacjach NATO.

 

Dialog z Rosją musi być oparty na sile

 

Pytany o ciepłe słowa Donalda Trumpa pod adresem Rosji zaakcentował, iż "NATO jest otwarte i gotowe do prowadzenia dialogu politycznego z Rosją", bo Rosja jest jego "największym sąsiadem".

 

- Dlatego na szczycie w Walii postanowiliśmy zachować otwarte kanały komunikacji z Rosją. Jednocześnie potrzebujemy mocnych środków odstraszania, mocnej obrony i mocnych gwarancji bezpieczeństwa, bo dialog z Rosją musi być oparty na sile - oznajmił.

 

Zaznaczył, iż Sojusz „nie może iść na kompromis tam, gdzie chodzi o jego podstawowe zasady, na przykład uszanowanie suwerenności i integralności terytorialnej wszystkich europejskich nacji, w tym Ukraińców”.

 

"Myślę, że Trump będzie oddany NATO"

 

Przy tej okazji wyraził przekonanie, że Trump będzie oddany NATO, jego podstawowym wartościom i gwarancjom bezpieczeństwa.

 

- Z niecierpliwością czekam na przyjazd Donalda Trumpa do Brukseli na przyszłoroczny  szczyt. Wtedy będziemy mogli wspólnie usiąść przy stole i porozmawiać o tym, jak NATO może odpowiedzieć na zmiany na świecie - wyjaśnił Stoltenberg.

 

Na pytanie, czy w związku z wygraną Trumpa amerykańska dywizja, która od stycznia ma stacjonować w Polsce, w ogóle tu dotrze, sekretarz generalny Sojuszu odparł, że "jest absolutnie pewny, iż te powiększone siły wojskowe, zarówno natowskie jak i amerykańskie pojawią się zgodnie z planem w Polsce, w krajach bałtyckich i Europie"

 

(Na lipcowym szczycie NATO  w Warszawie ustalono, że Sojusz wyśle w kwietniu 2017 roku cztery bataliony liczące po 1000 żołnierzy do Polski, na Litwę, Łotwę i do Estonii, po batalionie do każdego z krajów oraz do Polski - w styczniu lub lutym - brygadę pancerną USA - red.)

 

"Wzmocnienie NATO ma ponadpartyjne poparcie w USA"

 

- To część europejskiej inicjatywy wzmocnienia NATO, która ma bardzo mocne, ponadpartyjne poparcie w Kongresie USA, jest popierana zarówno przez Demokratów jak i i Republikanów i jest w interesie samych Stanów Zjednoczonych, by mieć takie siły odstraszania i obrony w Europie, które są wiarygodne, bo to zapewnia utrzymanie stabilności i pokoju w Europie, co jest ważne również dla Stanów Zjednoczonych - uzasadnił.

 

Odnosząc się do pytania, jak jest pewność, że amerykańskie zobowiązania nie ulegną redukcji, jeśli prezydent Trump uzna je za zbyt kosztowne i niepotrzebnie prowokujące Rosję, Stoltenberg odpowiedział: - Zgadzam się z Trumpem, tak, jak zgadzałem się z prezydentem Obamą, że podniesienie wydatków na obronę jest naszym priorytetem, bo nie jest sprawiedliwe, że wydatki  Stanów Zjednoczonych na obronę stanowią 70 proc. wydatków wszystkich krajów NATO na ten cel. Potrzebujemy więcej równowagi, lepszego podziału tych obciążeń i to jest moje główne przesłanie, mój priorytet odkąd zostałem sekretarzem generalnym NATO w 2014 roku.

 

Polsat News