Prokuratura sprawdza, dlaczego minister Szyszko w swoim oświadczeniu wycenił stodołę w Tucznie nad jeziorem w Zachodniopomorskiem na 17 tys. zł, podczas kiedy jej wartość może być dużo wyższa i wynosić według ekspertów od nieruchomości ok. pół mln zł. Okazało się bowiem, że nie jest to budynek gospodarczy, a luksusowa willa, w której minister organizuje szkolenia, ogłaszane zresztą na stronie resortu.


Wątpliwości śledczych wzbudza także kolekcja poroży warta 14 tys. zł, których minister do oświadczenia w ogóle nie wpisał. To postępowanie wszczęto po zawiadomieniu od osoby prywatnej.

 

Sprawa poroży wyszła na jaw po włamaniu do domu ministra w Tucznie.

 

Prokuratura współpracuje w tym zakresie z CBA. W czerwcu Centralne Biuro Antykorupcyjne rozpoczęło analizę oświadczeń majątkowych Szyszki. Sprawę niemal trzystumetrowej luksusowej stodoły z czerwonej cegły, z murowanymi schodami, ogrodem i altaną ujawnił wówczas "Newsweek".

 

W piątek po południu resort środowiska wydał oświadczenie w sprawie informacji o zainteresowaniu prokuratury majątkiem ministra.

 

"Wyrażamy nadzieję, że instytucje zajmujące się wyjaśnieniem tej sprawy rozwieją wszelkie wątpliwości podnoszone przez niektóre media. Minister środowiska prof. Jan Szyszko nie ma nic do ukrycia w tej kwestii. Dobrze, że sprawa jest badana, powinna zostać wyjaśniona. W przeciwieństwie do zwyczaju, który panował za rządów PO-PSL, uważamy, że takie kwestie powinny być dokładnie zbadane, tak, by nie pozostawiały najmniejszych wątpliwości" - napisano.

 

RMF FM, polsatnews.pl