Dyrektor departamentu informacji i prasy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej Maria Zacharowa poświęciła Polsce wpis na Facebooku w reakcji na żądania zwrotu szczątków rządowego samolotu Tu-154M, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się w Smoleńsku. W katastrofie zginęła 96-osobowa delegacja na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego żona Maria.

 

Waszczykowski oczekuje zwrotu wraku

 

Maria Zacharowa zacytowała za - jak stwierdziła - środkami masowego przekazu informację, że polski minister spraw zagranicznych Witold

Waszczykowski oświadczył, iż "Warszawa żąda od Moskwy zwrotu szczątków samolotu, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku, na pokładzie którego znajdował się Lech Kaczyński". "Jeśli Rosja oczekuje od nas szacunku i współpracy, to my oczekujemy tego samego podejścia" - cytuje Zacharowa słowa Waszczykowskiego we wpisie na swoim profilu na Facebooku.

 

Zacharowa przypomniała także, iż Waszczykowski podkreślił, że zwrot wraku jest dla Polski bardzo ważny. Waszczykowski twierdzi,

według niej, że prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin mówi, iż jest gotów zrobić wszystko, aby przywrócić dialog między dwoma krajami. Według rzeczniczki MSZ Waszczykowski w tym kontekście uważa, że Polska nie potrzebuje "wszystkiego", a wystarczy tylko, aby Kreml zaczął zwracać szczątki Tu-154 i zdjął z Polski nałożone na nią sankcje ekonomiczne.

 

Po co szczątki tupolewa Polsce?
 

"Dlaczego polskie władze tak potrzebują szczątków samolotu? W jakim celu? W jednym, czy w kilku? Chyba zgoda, że jest to zasadne pytanie, biorąc pod uwagę, że to śledztwo kończy się lub wznawia w zależności od politycznej koniunktury" - napisała rzeczniczka rosyjskiego MSZ.

 

"Nie trzeba ukrywać przed polską opinią publiczną, że szczątki samolotu zawsze były dostępne dla polskich śledczych, prokuratorów itp." - twierdzi Zacharowa.

 

"Proszę bardzo, jeśli czujecie taką konieczność, to zgłaszajcie, przyjeżdżajcie, pracujcie - nikt wam w tym nie przeszkadza (i tak samo było wcześniej i to niejeden raz)" - stwierdziła rzeczniczka rosyjskiego MSZ.

 

Zamiast "wzajemności i szacunku" - "podejrzenia i oskarżenia"

 

"Czy Polska oczekuje od Rosji wzajemności »w sprawie szacunku i współpracy?« Rosja ma oddać szczątki samolotu? Rosja ma zdjąć z Polski sankcje gospodarcze? I to wszystko? Czy to jest już cała lista na 16 listopada 2016 roku?" - pyta Zacharowa.

 

"Problem w tym, że ta lista zmienia się co roku. Cały czas jesteśmy Polsce coś winni, ale za każdym razem jest to coś nowego" - uważa Zacharowa, która przypomina, że kiedy jeszcze nie było mowy o zwrocie szczątków samolotu i sankcjach gospodarczych oraz żadnych problemów związanych z "szacunkiem i współpracą", było jeszcze kilka "historycznych różnic nie do pokonania", które "utrudniały Warszawie utrzymywanie dobrosąsiedzkich stosunków z Rosją".

 

"Po tragedii pod Smoleńskiem Rosja zrobiła wszystko, żeby pokazać, że: wasza tragedia - nasza tragedia" - twierdzi Sacharowa.


"A za współczucie i uczestnictwo byliśmy szczodrze wynagrodzeni podejrzeniami i oskarżeniami" - pisze rzeczniczka rosyjskiego MSZ i dodaje, że "nie miało to wpływu na wolę Moskwy, aby budować z Warszawą normalne stosunki".

 

Wiernie cytować Putina

 

Cytowaną przez Witolda Waszczykowskiego wypowiedź "Rosja oczekuje od nas szacunku i współpracy" Zacharowa uważa za wyrwaną z kontekstu. "Mówicie, że Polska oczekuje od Rosji »szacunku i współpracy«. Jeśli chcecie cytować prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina, róbcie to rzetelnie" - napomina rzeczniczka rosyjskiego MSZ.

 

Przytacza ona wypowiedź prezydenta Federacji Rosyjskiej: "Wszyscy wiemy, że stan stosunków rosyjsko-polskich ledwie można dziś nazwać zadowalającym. Jednak uważamy, że przywrócenie dialogu politycznego jest możliwe na kanwie wzajemnego szacunku i pragmatyzmu i jesteśmy gotowi z naszej strony zrobić wszystko, aby ten cel osiągnąć" - miał według niej powiedzieć Putin.

 

Jak stwierdza "szacunek i współpraca to rzeczy bardzo pożądane. Jednak w tym przypadku nikt ich nie »oczekuje«". Zacharowa uważa, że Moskwa chce pracować i jest na to gotowa "Jednak za każdym razem dobre intencje rozbijają się o wiecznie stronniczy stosunek Warszawy do Rosji" - napisała.

 

Zacharowa zarzuca polskim władzom, że inspirowały działania przeciwko Rosji w obrębie Unii Europejskiej i NATO.

 

"Polscy przywódcy poparli Majdan, co w rezultacie doprowadziło do przewrotu rządowego na Ukrainie, aktywnie uczestniczyli w procesie formowania tego młodego i niespokojnego rządu, a odpowiedzialność za jego upadek zrzucili, a jakże, na Moskwę" - twierdzi Zacharowa.

 

"Polska wzywała do bojkotu", "utrudniała pracę rosyjskim dziennikarzom"

 

Według niej to Warszawa była tym krajem Unii Europejskiej i NATO, który "wzywał te dwie organizacje, aby zbojkotowały Moskwę,

nałożyły na nią sankcje, itd., itd."

 

"Wszystko to było okraszone zapierającą dech w piersiach retoryką, uniemożliwianiem pracy rosyjskim dziennikarzom i oskarżaniem o wszystkie grzechy" - podsumowuje rzeczniczka szefa rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa.

 

 

polsatnews.pl