Sąd uwzględnił tym samym taki wniosek obrońcy obwinionych. Obrona wnioskowała o wezwanie na świadka również szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka oraz senator PiS Anny Marii Anders, ostatecznie jednak z tego wniosku dowodowego zrezygnowała.

 

Zamieszani działacze KOD

 

Po wysłuchaniu obwinionych oraz przesłuchaniu dziesięciu świadków, proces został odroczony do 22 grudnia. Do tego czasu policja, która wniosła zarzuty w oparciu o przepisy kodeksu wykroczeń, ma też zdecydować czy i jakie nagrania telewizyjne będą stanowiły dowód w tej sprawie oraz czy mają być odtwarzane przed sądem.

 

Przed sądem odpowiada pięć osób, w większości to działacze Komitetu Obrony Demokracji. Są obwinione o to, że naruszyły porządek w miejscu publicznym "krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem". Grozi za to kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny.

Do zarzutów nie przyznają się.

 

Protest przeciwko kampanii wyborczej

 

Sąd zajmuje się incydentem, który miał miejsce 4 marca - ostatniego dnia kampanii wyborczej w wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu obejmującym część województwa podlaskiego.

 

Kandydatka PiS Anna Maria Anders, która ostatecznie mandat zdobyła, uczestniczyła wtedy w Archiwum Państwowym w Suwałkach w otwarciu wystawy "Armia Skazańców" poświęconej jej ojcu - generałowi Andersowi. Wraz z nią byli tam m.in. szefowie MSWiA - minister Mariusz Błaszczak i wiceminister Jarosław Zieliński.

 

Otwarcie zostało zakłócone przez grupę osób, które protestowały przeciwko prowadzeniu kampanii wyborczej w takim miejscu. Były to osoby starsze, część z nich miała znaczki Komitetu Obrony Demokracji (KOD). Doszło do utarczek słownych.

 

PAP