W rozmowie z gazetą włoskiego episkopatu papież podkreślił, nawiązując do polemik, do jakich dochodzi w Kościele, że kiedy krytyce nie towarzyszy "zły duch" pomaga ona we wspólnym podążaniu.

 

"Innym razem widzi się natychmiast, że krytyka kierowana jest po to, by usprawiedliwić już zajęte stanowisko, nie jest uczciwa, używana w złym duchu, by wzniecać podziały" - oświadczył Franciszek. Była to reakcja na słowa krytyki pod jego adresem, że "protestantyzuje" Kościół poprzez zacieśnienie więzi na przykład z luteranami i udział w uroczystościach z okazji 500-lecia Reformacji.

 

Przypomina się, że papież został niedawno ostro skrytykowany przez czterech konserwatywnych kardynałów, domagających się, aby wyjaśnił dokładnie swoje stanowisko w sprawie komunii dla osób rozwiedzionych w nowych związkach.

 

Purpuraci na czele z kard. Raymondem Leo Burke'em wystosowali do papieża list protestacyjny, gdyż twierdzą, że papieska adhortacja "Amoris laetitia", wydana po synodach na temat rodziny, wywołała chaos wśród wiernych i podważyła zasady nauczania Kościoła.

 

"Miłosierdzie prowadzi do przebaczenia"

 

"Niektórzy - ocenił papież - dalej nie rozumieją, mówią, że coś jest albo białe, albo czarne".

 

Franciszek zauważył także w tym kontekście, że według historyków potrzeba wieku na to, aby Kościół dobrze przyjął nauczanie Soboru Watykańskiego. "Jesteśmy w połowie" - dodał.

 

Oznajmił także, że Kościół istnieje tylko "jako narzędzie przekazywania ludziom miłosiernego planu Boga".

 

Podsumowując kończący się w niedzielę Rok Miłosierdzia papież wyraził nadzieję, że wielu ludzi poczuło się kochanych przez Boga. Miłosierdzie, wskazał, prowadzi do przebaczenia.

 

"Lubię myśleć o tym, że Wszechmogący ma złą pamięć. Kiedy ci przebaczy, zapomina. Dlatego jest szczęśliwy, gdy przebacza" - powiedział. Papież wyznał, że nie sporządził żadnego konkretnego planu na Rok Święty.

 

PAP