Prok. Kijanko miała być pierwszym świadkiem przed komisją śledczą. Miała stanąć przed komisją w ubiegłym tygodniu, ale na kilka dni przed planowanym przesłuchaniem do komisji wpłynęło pismo, że Kijanko, przebywająca na zwolnieniu lekarskim, nie stawi się w wyznaczonym terminie.

 

Sprawdzą, co dolega prokurator Kijanko

 

Komisja zdecydowała w ubiegłym tygodniu, by w sprawie stanu zdrowia prok. Kijanko zasięgnąć opinii Zakładu Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Ma on ustalić, czy aktualny stan zdrowia prok. Kijanko pozwala jej na udział w przesłuchaniu przed komisją śledczą oraz, czy "z uwagi na charakter problemów zdrowotnych wskazane jest, by jej przesłuchanie odbyło się w obecności biegłego sądowego z zakresu psychologii".

 

W czwartek komisja zdecydowała, że wystąpi do prokuratury o zabezpieczenie dokumentacji medycznej prok. Kijanko. - Zakład Medycyny Sądowej chciałby dysponować nie tylko jej ewentualnymi zwolnieniami, ale pełną dokumentacją. Liczymy na szybką realizację tego wniosku - powiedziała szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) na briefingu po posiedzeniu komisji.

 

Wassermann dodała, że komisja czeka też na wyniki kontroli zaległych zaświadczeń chorobowych prok. Kijanko i czy były one prawidłowo wystawione. - Czekamy też na opinię, kiedy będzie możliwe w przyszłości przesłuchanie prok. Kijanko  - dodała.

 

Szefowa komisji śledczej poinformowała ponadto, że do komisji wpłynęły wnioski od dwóch pracowników więziennictwa, którzy chcieliby zeznawać przed komisją śledczą. Decyzję w tej sprawie członkowie komisji mają podjąć podczas piątkowego posiedzenia. 

 

"Postępowanie traktowane niestandardowy sposób"

 

Podczas briefingu szefowa komisji śledczej odniosła się też do czwartkowych przesłuchań. Przed komisją stanął prokurator Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz Piotr Gronek, w 2012 r. zastępował on przez kilka tygodni prok. Kijanko, a także policjantkę z Gdańska Katarzynę Tomaszewską-Szyrajew, która prowadziła dochodzenie ws. Amber Gold nadzorowane przez prok. Kijanko, w ramach którego m.in. przesłuchiwała szefa tej spółki Marcina P.

 

Jak stwierdziła Wassermann, z przesłuchań można było się dowiedzieć, "w jaki niestandardowy sposób traktowane było to postępowanie przez prokuraturę i przez referenta". "Myślę, że w miarę upływu czasu uda się nam znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego tak, a nie inaczej prokuratorzy postępowali w tej sprawie" - dodała. Jej zdaniem, "to postępowanie było z jednej strony lekceważone, a z drugiej traktowane w sposób niestandardowy".

 

Wassermann oceniła, że zeznania policjantki są porażające, gdyż prokurator nadzorujący jest do pomocy w prowadzeniu takiego postępowania, a nie do wyśmiewania policjanta, który próbuje coś w tej sprawie zrobić.

 

Wiedza z telewizji

 

Podobnego zdania jest zasiadająca w komisji śledczej Joanna Kopcińska z (PiS). - To co nas dzisiaj zaskoczyło, to brak działań prokuratury w pełnym wymiarze. Przesłuchanie policjantki mną wstrząsnęło - powiedziała.

 

Odnosząc się do przesłuchania prok. Gronka Wassermann oceniła, że "te zaznania są dość istotne z punktu widzenia nadzoru oraz przepływu informacji pomiędzy Prokuraturą Rejonową, Okręgową i Apelacyjną".

 

- Jutro będziemy przesłuchiwać szefa Prokuratury Okręgowej (w Gdańsku), a jak świadek powiedział - nie wyobraża sobie sytuacji, w której prokurator okręgowy nie posiada wiedzy o tym, że w Prokuraturze Rejonowej toczy się postępowanie, które ma zasięg medialny - powiedziała Wassermann.

 

- To jest naturalne dla każdego, kto ma do czynienia z prokuraturą, że w praktyce jest to niemożliwe, by prokurator okręgowy lub apelacyjny o sprawie o charakterze medialnym dowiedział się z telewizji, a nie od podległej sobie jednostki - stwierdziła. - Będziemy na pewno o to jutro pytać - dodała szefowa komisji.

 

W piątek komisja śledcza ma przesłuchać prok. Dariusza Różyckiego, który od wiosny 2008 r. do wiosny 2016 r. kierował gdańską prokuraturą okręgową oraz prok. Marka Siemczonka, który stał na czele wydziału VI tej prokuratury zajmującego się przestępczością gospodarczą.

 

Szefowa komisji dopytywana o ocenę działań gdańskiej prokuratury ws. Amber Gold stwierdziła, że jest na to jeszcze za wcześnie. "Dajmy szansę innym prokuratorom, dajmy szansę b. prokuratorowi generalnemu Andrzejowi Seremetowi zakończyć ten wątek. Wtedy podejmiemy naradę i działania, które uznamy za wynikające z tego, co dotychczas ustaliliśmy" - zaznaczyła Wassermann.

 

Afera Amber Gold

 

Amber Gold - firma powstała na początku 2009 r. - miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. W grudniu 2009 r. KNF złożyła doniesienie do Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz, podejrzewając, że firma prowadzi działalność bankową, ale nie ma wymaganych zezwoleń. Po miesiącu prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa. Decyzję taką podjęła prok. Kijanko. KNF złożyła wówczas zażalenie do sądu.

 

Po uwzględnieniu w kwietniu 2010 r. zażalenia przez sąd, sprawa została ponownie zarejestrowana w prokuraturze, a akta zostały przekazane do gdańskiej Komendy Miejskiej Policji z poleceniem wszczęcia dochodzenia. Zostało ono podjęte przez policję w maju 2010 r., a następnie umorzone przez prokurator Kijanko w sierpniu 2010 r. Również na postanowienie o umorzeniu KNF złożyła zażalenie, a sąd je uwzględnił w grudniu 2010 r.

 

Po zwrocie sprawy do Prokuratury Gdańsk-Wrzeszcz zarejestrowano ją, zlecając Komendzie Miejskiej Policji w Gdańsku wykonanie szczegółowo określonych czynności procesowych. W lutym 2011 r. zapadła decyzja o zasięgnięciu opinii biegłego rewidenta. W związku z przedłużaniem się opracowania tej opinii - w maju 2011 r. prokurator zawiesiła postępowanie w sprawie. W czerwcu 2012 r. sprawa została przejęta przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku.

 

13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.

 

Komisja śledcza ds. Amber Gold rozpoczęła przesłuchania w minionym tygodniu od prokuratorów Witolda Niesiołowskiego i Marzanny Majstrowicz. To oni stali na czele Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz w czasie, gdy ta zajmowała się sprawą Amber Gold.

 

PAP