Liczba zatrudnionych wzrosła o 454 tys. między lipcem a wrześniem 2015 roku a tym samym okresem roku bieżącego. 430 tys. osób w tej grupie to cudzoziemcy, w tym mniej więcej połowa to ludzie urodzeni w UE. Ok. 150 tys. nowych pracowników pochodzi z Polski, Estonii, Litwy, Łotwy, Słowacji, Słowenii, Czech, Węgier, Rumunii i Bułgarii.

 

Według danych urzędu statystycznego Wielkiej Brytanii w okresie lipiec-wrzesień tego roku zatrudnionych było 31,9 mln dorosłych. W tej grupie było 5,5 mln osób urodzonych za granicą - co stanowi wzrost z 2,7 mln w 2004 roku, kiedy do UE przystąpiło m.in. osiem krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

 

Przemysł uzależniony od zagranicznej siły roboczej

 

"Times" odnotowuje, że liczba pracowników z Europy Wschodniej w Wielkiej Brytanii wzrosła także po czerwcowym referendum w sprawie opuszczenia UE. W trzecim kwartale tego roku przybyło niemal 50 tys. pracowników z ośmiu krajów członkowskich, w tym Polski i państw bałtyckich, w porównaniu z wcześniejszym kwartałem.

 

Jak komentuje "Times", dane statystyczne wskazują na uzależnienie brytyjskiego przemysłu od zagranicznej siły roboczej, co było podnoszone jako argument za ograniczeniem swobody przemieszczania się po Brexicie. Jednak ekonomiści zwracają uwagę, że przy niskim wskaźniku bezrobocia jest nieuniknione, że za wzrost zatrudnienia odpowiadają obcokrajowcy - pisze gazeta.

 

Tania siła robocza

 

Jonathan Portes z Narodowego Instytutu Ekonomii i Badań Społecznych powiedział, że "dane kolejny raz ilustrują fakt, że przy bardzo niskim zatrudnieniu wzrost siły roboczej - i tym samym wzrost całej gospodarki - jest w znacznej mierze uzależniony od pracowników urodzonych za granicą".

 

Eksperci zaznaczają również, że firmy przy zapełnianiu wakatów chętnie korzystają z taniej siły roboczej, bez konieczności podnoszenia wynagrodzeń.

 

PAP