We wskazanym  okresie liczba konsumentów wpisanych do rejestru niesolidnych dłużników wzrosła z 1,25 mln do 1,74 mln. Można do niego trafić m.in. za nieopłacenie rachunków telefonicznych, opłat za prąd, czynszu, alimentów, lub rat pożyczek pozabankowych. Chodzi o rachunki przeterminowane o co najmniej 60 dni i kwoty minimum 200 zł.

 

Większe są też długi

 

Jeszcze bardziej poszła w górę wartość nieuregulowanych zaległości – z 11,18 mld zł do 23,64 mld zł, czyli ponad dwukrotnie. Przełożyło się to na wzrost średniego przeterminowanego zadłużenia - z 8,9 tys. zł do 13,4 tys. zł.

 

"Osób z zaległościami i niespłaconych długów przybywa, choć powodów ku temu w gospodarce nie widać. Od poprzedniego Dnia bez Długów stopa bezrobocia spadła w Polsce z 9,7 proc. do 8,3 proc., z kolei przeciętna płaca w przedsiębiorstwach wzrosła o 159 zł do 4217,96 zł (dane GUS za październik), a minimalne wynagrodzenie zwiększyło się z 1750 zł do 1850 zł" - zwracają uwagę autorzy raportu.

 

- Rosną jednak apetyty konsumpcyjne Polaków, nie zawsze w parze z możliwościami.  Jak widać z naszych badań szczególnie niefrasobliwie zachowują się młodzi, częściej okazują się rozrzutni, działają spontanicznie, bez planu finansowego i na dodatek gotowi są "na wszelki wypadek" pożyczyć więcej niż potrzebują -  uważa Mariusz Hildebrand, wiceprezes BIG InfoMonitor.

 

Pożyczają, choć nie potrzebują

 

Co ósmej osobie (12 proc.), z grona spłacających pożyczkowe czy kredytowe zobowiązanie, wielokrotnie zdarzyło się podjąć decyzję o zadłużeniu wcale nie pod wpływem potrzeb, lecz reklamy pożyczki - wynika z badania ARC Rynek i Opinia, który pytał osoby, które są właśnie w trakcie spłacania pożyczki pozabankowej albo kredytu konsumpcyjnego zaciągniętego w banku.


Jeszcze więcej, bo 15 proc. ankietowanych zrobiło tak co najmniej raz. Co szósta osoba (17 proc.) nad odpowiedzią na pytanie „pożyczyć czy nie pożyczyć?” zastanawia się zaledwie kilka godzin.

czas

Dla 15 proc pytanych czas konieczny na podjęcie decyzji o pożyczeniu pieniędzy to miesiąc i dłużej. Najwięcej, bo 43 proc. osób, żeby dojrzeć do kredytu lub pożyczki, potrzebuje od kilku dni do tygodnia.


13 proc. respondentów przyznaje, że z nikim nie omawia tej kwestii i podejmuje decyzję samodzielnie. Ponad trzy czwarte (76 proc.) rozmawia przede wszystkim z rodziną i partnerem, co piąty (19 proc) ewentualnie z doradcą finansowym.


Młodsi bardziej rozrzutni 


Często nie byłoby pożyczania i wynikających z niego kłopotów przy lepszej dyscyplinie finansowej, planowaniu oraz większej odporności na zakupy – wynika z badań ARC Rynek i Opinia.

 

Niemal co piąta osoba (18 proc.) podaje, że gdyby nie brak dyscypliny finansowej dałaby radę uniknąć pożyczania. Ten element szczególnie zawodzi w grupie wiekowej 18-24 lata, gdzie przyznaje się do rozrzutności 30 proc. ankietowanych. Wśród 25-34 latków jest to 23 proc.

 

powody

Wśród pożyczających jest też spora grupa osób (11 proc.) gotowych, tak na wszelki wypadek, pożyczyć więcej niż potrzebuje, żeby za chwilę nie starać się o gotówkę ponownie. Jest to sposób postępowania również najbliższy 25-34 latkom (15 proc. wskazań), a najdalszy osobom po 55. roku życia (8 proc.).

 

polsatnews.pl, infografika: BIG Infomonitor