- Żyjemy coraz dłużej, ludzie są w lepszej kondycji zdrowotnej, są w stanie dłużej pracować, mniej pracują fizycznie -  tłumaczył ekonomista.


- Mamy do tego fatalna demografię, czyli coraz więcej będziemy płacić na emerytury w przeliczeniu na jednego pracującego. Obniżenie wieku emerytalnego będzie też obciążeniem dla budżetu państwa - dodał.


Zdaniem Morawskiego, "długookresowo wiek emerytalny tak czy inaczej będzie wyższy". - Nawet rozumiem pewne motywy polityków, którzy chcą obniżyć wiek emerytalny. To jest pewna długookresowa umowa społeczna i została nagle zmieniona. Ogromna część ludzi w Polsce uznała, że to było nie fair - przyznał.

 

"Trendy gospodarcze są bezwzględne"


Zastrzegł jednak, że "trendy gospodarcze są bezwzględne". - Dlatego można żałować, że poprzedni rząd nie wydłużył tego okresu dochodzenia do wyższego wieku emerytalnego albo nie uwarunkował go zwiększeniem wydatków na służbę zdrowia - dodał.


Procedowany w Sejmie prezydencki projekt ustawy przewiduje obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Rząd zaproponował, aby zmiany weszły w życie 1 października 2017 r.

 

Projekt, zapowiadany w kampanii wyborczej Andrzeja Dudy trafił do Sejmu pod koniec listopada 2015 r.; pierwsze czytanie odbyło się w grudniu.

 

W połowie stycznia komisja polityki społecznej przeprowadziła wysłuchanie publiczne projektu. Związki zawodowe opowiadały się wówczas za wprowadzeniem dodatkowego kryterium - stażu pracy - pozwalającego na przechodzenie na emeryturę.

 

Obecnie wiek emerytalny wynosi 67 lat niezależnie od płci. Podnoszony jest stopniowo, zależy od daty urodzenia i - według obowiązujących jeszcze przepisów - do 2040 roku ma być równy dla kobiet i mężczyzn.

 

Od początku 2013 roku jest podnoszony co 4 miesiące o 1 miesiąc. Poziom 67 lat dla mężczyzn zostanie osiągnięty w 2020 roku, a dla kobiet w 2040 roku – co oznacza, że do 67. roku życia będą pracować kobiety mające dzisiaj 40 lat.


"To był rok sukcesu dla rządu"

 

Zdaniem Morawskiego "pierwszy rok rządzenia to był sukces dla rządu".

 

- Musimy patrzeć z perspektywy tego co rząd sobie założył. Założył, że jego głównym celem jest redystrybucja dochodów w kierunku ludzi, którzy dostawali do tej pory mniej. Główne hasło w kampanii to było "więcej kasy dla biedniejszych" i to jest. Zrobili co obiecali - stwierdził ekonomista.

 

- Rząd na razie jednak zajmuje się dzieleniem tortu, czyli redystrybucją gospodarczą. Pomysłów jak zwiększyć tort, czyli co zrobić, by gospodarka rozwijała się szybciej, na razie nie ma- ocenił Ignacy Morawski.

 

polsatnews.pl