Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie poinformowało, że w nalotach zginęło co najmniej pięcioro dzieci i jeden pracownik służb ratowniczych. Według Obserwatorium ataki przeprowadziło lotnictwo rosyjskie lub syryjskie siły rządowe.

 

Tymczasem Konaszenkow powiedział, że Rosja podtrzymuje moratorium na ostrzał lotniczy Aleppo. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow również zapewnił, że przerwa w atakach lotnictwa nadal obowiązuje.

 

Generał dodał, że rebelianci w Aleppo organizują "ekspedycje karne" przeciw pokojowo usposobionej ludności. - W zachodnim Aleppo narasta sprzeciw mieszkańców przeciw terrorowi rebeliantów (...). Terroryści blokują mieszkańców, którzy próbują wydostać się z miasta przez korytarze humanitarne - powiedział.

 

Podkreślił też, że Rosjanie dostarczyli "17 ton pomocy humanitarnej do dziewięciu dzielnic Aleppo".

 

Silniejsza Rosja w regionie

 

We wtorek minister obrony Rosji Siergiej Szojgu oznajmił, że rosyjskie lotnictwo rozpoczęło nową ofensywę przeciw Państwu Islamskiemu (IS) w Syrii, w prowincjach Idlib oraz Hims.

 

Tymczasem również AFP, powołując się na źródła w organizacji obrony cywilnej w Aleppo, podaje w środę, że rosyjskie myśliwce bombardujące ostrzeliwują zarówno Idlib jak i kontrolowane przez rebeliantów dzielnice Aleppo.

 

Agencja przypomina, że Rosja dysponuje teraz znacznie większymi siłami w regionie; w ofensywie biorą udział odrzutowce startujące z rosyjskiego lotniskowca Admirał Kuzniecow, który przypłynął do wybrzeży Syrii w ubiegłym tygodniu. Z pokładu Admirała Kuzniecowa wystrzeliwane są też rakiety.

 

Również rządowe siły syryjskie zaczęły we wtorek intensywne naloty na Aleppo. W środę państwowa telewizja syryjska podała, że "na kilku głównych frontach" w Aleppo następuje koncentracja sił rządowych w oczekiwaniu na rozpoczęcie dużej ofensywy lądowej.

 

Waszyngton uznał te nowe ataki, często wymierzone w umiarkowaną syryjską opozycję wspieraną przez USA, za "niewybaczalne". Moskwa - jak podaje AFP - zareagowała uznając to za "retorykę" opartą na "kłamstwach".

 

Po wybraniu Trumpa

 

AFP przypomina, że kolejna fala bombardowań rozpoczęła się tydzień po wybraniu Donalda Trumpa na prezydenta USA; w kampanii wyborczej podkreślał on, że jego priorytetem jest walka z dżihadystami, a nie kontynuowanie polityki prezydenta Baracka Obamy zmierzającej do obalenia prezydenta Syrii Baszara el-Asada, wspieranego przez Rosję.

 

Dzień wcześniej agencja AP zauważyła, że rosyjska ofensywa została wznowiona kilka godzin po tym, jak rosyjski prezydent Władimir Putin i prezydent elekt USA w rozmowie telefonicznej uzgodnili, że USA i Rosja muszą połączyć siły w walce z - jak ujmuje to Kreml - wrogiem numer 1, czyli "międzynarodowym terroryzmem i ekstremizmem".

 

Rosyjskie samoloty według zapowiedzi ministerstwa obrony mają atakować takie cele, jak składy amunicji, obozy szkoleniowe i fabryki broni znajdujące się w kontrolowanej przez rebeliantów prowincji Idlib oraz w środkowej części Hims.

 

Powołując się na Obserwatorium, agencja EFE podaje, że na obrzeżach Aleppo toczą się też intensywne walki syryjskich sił rządowych i rebeliantów wspieranych przez niektóre organizacje islamistów.

 

AFP przypomina, że w Aleppo, obleganym od 17 lipca, brakuje jużżywności; wyczerpują się też zapasy Światowego Programu Żywnościowego, który dostarczył w niedzielę ostatnią partię żywności.

 

W sobotę siły rządowe odparły ofensywę, jaką na zachodnie dzielnice Aleppo przypuścili rebelianci; jej celem miało być też przełamanie oblężenia pozostających pod ich kontrolą dzielnic miasta.

 

18 października Rosja wstrzymała bombardowania wschodniego Aleppo w ramach ogłoszonej przez siebie "przerwy humanitarnej", która miała pozwolić na ewakuację cywilów i rannych oraz wycofanie się bojowników przez tzw. "korytarze humanitarne". Jednak praktycznie nikt nie korzystał z ośmiu utworzonych korytarzy humanitarnych.

 

PAP