Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała w środę w komunikacie, że odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie powołania Misiewicza do rad nadzorczych Polskiej Grupy Zbrojeniowej i Energa Ciepło Ostrołęka.

 

Rzecznik rządu pytany w środę o decyzję prokuratury odpowiedział, że "prokuratura jest niezależną instytucją i to prokuratorzy samodzielnie decydują, czy będą wszczynali jakieśśledztwo, postępowanie".

 

"Mówiliśmy, że nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa"

 

Jak dodał, "widocznie prokuratorzy stwierdzili, że nie ma podstaw do tego, żeby takie działania podejmować, nie istnieją przesłanki do tego, żeby prokuratura wszczynała jakiekolwiek dochodzenie".

 

- Mówiliśmy od wielu tygodni, że nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa, a Misiewicz nie popełnił przestępstwa. Wielu prawników zresztą w tym temacie się wypowiadało, że nie ma naruszenia przepisów ustawy (przez Bartłomieja Misiewicza - red.) - zaznaczył.

 

Rzecznik rządu dopytywany przez dziennikarzy o to, czy Misiewicz wróci na stanowisko rzecznika MON odpowiedział, że decyzje personalne w poszczególnych resortach zależą od ich kierownictwa.

 

- To nie jest tak, że pani premier jednoosobowo decyduje, kto, w jakiej instytucji będzie pracował" - dodał. Zaznaczył, że "obowiązują określone procedury i każdy organ działa zgodnie z przepisami prawa". - Tak być musi, my stoimy na straży praworządności - dodał rzecznik.

 

PAP