O promocji pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Klienci, którzy kupili produkty własne Lidla, ale nie byli zadowoleni z ich jakości, mogli je oddać i odzyskać pieniądze. Niestety, akcja "wymknęła się" dyskontowi spod kontroli. Wielu klientów dosłownie potraktowało hasło promocji: kupowali produkty za kilkaset złotych, opróżniali opakowania, puste oddawali w sklepie i odbierali pieniądze. I tak "kupowali" po kilka razy.

 

Z powodu "wykorzystywania promocji wbrew jej celom" 8 listopada Lidl poinformował o natychmiastowym zakończeniu akcji, która miała trwać do końca miesiąca. Klienci, którzy chcą oddać zakupione podczas promocji produkty, mogą to zrobić do końca listopada.

 

Niezadowolenie klientów wzbudził m.in. fakt, że według regulaminu promocji wszelkie zmiany miały wprowadzane z 7-dniowym wyprzedzeniem, a nie z dnia na dzień.

 

UOKiK: trzeba umieć przewidzieć konsekwencje

 

- Zadzwoniło do nas kilkunastu klientów, że sklep postąpił niezgodnie z ogłoszonym przez siebie regulaminem. Wysłaliśmy zapytanie z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji - powiedziała nam Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Trudno na razie cokolwiek powiedzieć. Na tym, kto organizuje tego typu akcje, ciąży odpowiedzialność przewidzenia konsekwencji. Nie można po prostu powiedzieć, że coś poszło niezgodnie z planem - dodaje.

 

Z tym stwierdzeniem zgadza się też część internautów, którzy na Facebooku oskarżają dyskont o nieuczciwe praktyki.

 

 

 

  

"Przede wszystkim zdrowie"

 

UOKiK zdaje sobie jednak sprawę z tego, że były przesłanki do przedterminowego zakończenia akcji.

 

- Sama poszłam w tych dniach do Lidla i byłam w szoku, jak to wyglądało. Zgodnie z prawem promocja nie może zagrażać życiu i zdrowiu klientów, a puste opakowania po żywności na kasach nie sprzyjały BHP i być może zdrowiej było już nie narażać na to pracowników i klientów - przyznała Cieloch. - Nie chcemy też sankcjonować nieuczciwych zachowań konsumentów - dodała.

 

Regulamin, w którym mowa o siedmiodniowym terminie wprowadzania zmian, zniknął ze strony sklepu, choć początkowo, tuż po zakończeniu promocji, był jeszcze dostępny.

 

Lidl nie odniósł się do zarzutów, iż nie miał prawa zakończyć akcji z dnia na dzień.

 

 

 

W obronie dyskontu stanęli też niektórzy klienci.

 

 

 

polsatnews.pl