Przewodniczący Platformy podkreślił, że w czwartek PO zaprezentuje "gabinet cieni", a od poniedziałku poszczególni kandydaci na ministrów z tego gabinetu będą recenzować działania swoich odpowiedników w obecnym rządzie PiS.

 

Według Schetyny rok rządów PiS to także rok, który "jest ostrzeżeniem na następne 3 lata, na następny czas tej kadencji". - Gorąco wierzymy, że ostatniej kadencji rządu PiS - dodał polityk.

 

"Nieracjonalne decyzja"

 

Jak ocenił rząd Beaty Szydło "będzie miał twarz Bartłomieja Misiewicza, symbolu dobrej zmiany, tego wszystkiego co zrobił rząd PiS". Skrytykował rząd Szydło za "bezmyślne, nieracjonalne decyzje, skok na kasę państwową, obsadę w sposób kompletnie niekontrolowany wszystkich elementów publicznej przestrzeni". - To jest początek, ten rok źle wróży na następne lata - podkreślił.

 

Schetyna zaznaczył, że rolą opozycji jest kontrolowanie i patrzenie władzy na ręce" oraz "mówienie o bezpieczeństwie". - O bezpieczeństwie Polaków, tym wewnętrznym i zewnętrznym, tym przy które stawiane są znaki zapytania, ale także o bezpieczeństwie finansowym - powiedział.

 

"Poważne tąpnięcie"

 

Hennig-Kloska, wiceszefowa sejmowej Komisji Finansów Publicznych odniosła się do danych dotyczących wzrostu PKB w III kwartale, które opublikował we wtorek GUS.

 

Zgodnie z tzw. szybkim szacunkiem GUS - produkt krajowy brutto wzrósł w III kwartale br. realnie o 2,5 proc., w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Ekonomiści w tzw. konsensusie rynkowym spodziewali się wzrostu PKB o 2,9 proc. rok do roku.

Według Henning-Kloski dane te są "druzgocące dla polskiej gospodarki". - Mamy już do czynienia z poważnym tąpnięciem, a nie zwolnieniem gospodarki - powiedziała posłanka.

 

Oceniła, że polska gospodarka skurczyła się mniej więcej o 20 mld zł, co stanowi według wyliczeń Nowoczesnej tyle, ile przeznaczone jest na program "500 Plus".

 

- Nie może być inaczej, jeżeli naszym państwem rządzą ekonomiczni ignoranci, którzy już po roku pracy w panice szukają pieniędzy w naszych portfelach" - dodała posłanka.

 

Jak zaznaczyła rząd premier Beaty Szydło chce wracać do "centralnego zarządzania gospodarką i skupić władzę nad gospodarką w swoich rękach", przez co - jak podkreśliła - blokuje mechanizmy wolnego rynku i konkurencji.

 

Kukiz'15: rok drobnej zmiany

 

Według Kukiz'15 Prawo i Sprawiedliwość powinno uporządkować kwestie ustrojowe, w tym związane z władzą wykonawczą i sądowniczą. Na wtorkowej konferencji w Sejmie posłowie Kukiz'15 skrytykowali rząd premier Beaty Szydło m.in. za ustawę o sprzedaży ziemi, niewydolny system emerytalny, brak reformy służby zdrowia i brak podwyższenia kwoty wolnej od podatku.

 

- Ten rok to jest rok drobnej zmiany, zmiany doraźnej, bez strukturalnej, strategicznej wizji naprawy państwa polskiego. PiS jakby nie zdawało sobie sprawy z tego, że 2,5 mln obywateli, tych najbardziej przedsiębiorczych, młodszych zagłosowało nogami przeciwko własnemu państwu i wybrało emigrację - powiedział wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka.

 

- Czy ci ludzie wracają w tym momencie do kraju? Nie, dlatego że oni wybierają państwa, w których mogą godnie, normalnie żyć, płacić niższe podatki, działać w sytuacji, w której ich własne państwo nie działa przeciwko nim - dodał.

 

Jak dodał PiS pod względem przyciągnięcia emigrantów z powrotem do Polski "wywiesza białą flagę".

 

Tyszka ocenił, że PiS nie robi nic, aby zreformować system emerytalny w taki sposób, aby nie powiększać długu, który "obciąża kolejne pokolenia Polaków".

 

"Jest wojna o stołki i PR"

 

Według rzecznika prasowego Kukiz'15 Jakuba Kuleszy rok rządów PiS nie przyniósł żadnej zmiany. - Jest wojna o stołki, jest PR i są plany, które można robić w opozycji - plan Morawieckiego mógł być przygotowany przez te 8 lat - mówił.

 

- Niektóre posunięcia (rządu premier Szydło) są bardzo szkodliwe, niektórych kierunek jest właściwie dobry, natomiast cały czas od 27 lat mamy do czynienia z rządami, które nie potrafią zarysować i zrealizować wizji, która naprawiłaby Rzeczpospolitą w tym kierunku, żeby 2,5 mln Polaków zastanowiło się, czy nie wrócić teraz do Polski - podkreślił ponownie Tyszka.

 

PSL: rozpad wspólnoty narodowej to efekt roku rządów PiS

 

- To jest czas, kiedy w niezwykły sposób, jak nigdy do tej pory w historii, nie doświadczyliśmy takich podziałów społecznych, takiego podziału społeczeństwa na pół, rozpadu wspólnoty narodowej, tej wspólnoty dzisiaj nie ma, Polsce trzeba przywrócić braterstwo i to jest efekt roku rządów PiS-u - podkreślił szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz podsumowując rok działalności rządu PiS.

 

Jak dodał to jest największy zarzut PSL wobec PiS, ponieważ odbudowanie wspólnoty narodowej jest "zawsze dużo trudniejsze niż jej utrzymanie i wzmacnianie". - Hasło, które było bardzo często powtarzane w kampanii wyborczej, czyli "Polska w ruinie" - to nie była ocena rzeczywistości, to było przewidywanie przyszłości - zauważył lider PSL.

 

Kosiniak-Kamysz wśród dobrych stron rządów PiS wymienił "kontynuację polityki rodzinnej". - To traktujemy jako dobrą monetę, że są obszary, które mogą być wyjęte od sporu politycznego, od tej nienawiści, agresji politycznej - zauważył.

 

Skrytykował jednocześnie PiS za złą sytuację w rolnictwie. - Polska wieś została najbardziej wyzyskana, oszukana i odrzucona dzisiaj przez PiS, a takim symbolicznym momentem będzie przyjęcie ustawy, z której wykreślono zapis proponowany przez pana prezydenta o utrzymaniu uprawnień emerytalnych dla rolników: 55 lat dla kobiet, 60 dla mężczyzn oraz 30 lat stażu pracy jako możliwości przejścia na emeryturę - podkreślił prezes PSL.

 

"Szkoda tylko Polski w tym wszystkim"

 

Szefowi PSL wtórował poseł ludowców Krystian Jarubas. - PiS nie zrozumiało słów pana prezydenta Andrzeja Dudy i zamiast obniżać wiek emerytalny, podwyższa go rolnikom, nie ma zgody PSL na takie działania - oświadczył.

 

Zapowiedział złożenie podczas wtorkowej debaty w Sejmie poprawek do projektu ustawy emerytalnej przewidujących, że emerytura przysługiwałaby po 40 latach stażu pracy. Jarubas zapowiedział też złożenie poprawek zakładających utrzymanie potrzebnego do uzyskania emerytury stażu pracy dla rolników oraz poprawkę utrzymującą wiek emerytalny bezterminowo: 55 lat dla kobiet i 60 dla mężczyzn w przypadku rolników.

 

Kosiniak-Kamysz krytykował rząd Beaty Szydło m.in. za "rozlewający się po kraju ASF", ustawę o ziemi, brak podwyższenia kwoty wolnej od podatku, brak ustawy dla frankowiczów, brak rozwoju dróg lokalnych oraz politykę senioralną i propozycję waloryzacji rent i emerytur o 10 zł.

 

- Ten rząd ma usta pełne frazesów, PR na każdym kroku, jest też zawłaszczanie tożsamości, czasem taka kradzież tożsamości, to nie przystoi poważnym ugrupowaniom, ale to zawsze się źle kończy, więc szkoda tylko Polski w tym wszystkim - podkreślił polityk.