Okręt marynarki wojennej HMNZS Canterbury, mogący ewakuować kilkaset osób, najprawdopodobniej zabierze poszkodowanych w środę.

 

Akcję ratunkową utrudnia zła pogoda: ulewne deszcze i silny wiatr, ale poza Kaikourążycie powoli wraca do normalności - odnotowuje agencja AFP.

Turystyczna Kaikoura zwłaszcza ucierpiała z powodu silnego trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,8; zeszły tam gigantyczne lawiny błotne, które uszkodziły drogi i tory kolejowe. Śmierć poniosły dwie osoby.

 

Według policji zmniejszają się zapasy wody w sytuacji, gdy kilkaset osób przebywa w centrach ewakuacyjnych.

 

Najbardziej potrzebna jest woda i żywność

 

Kaikourę zamieszkuje na co dzień około dwóch tysięcy osób, w trakcie trzęsienia ziemi było tu około 1 200 turystów - poinformował premier oraz minister bezpieczeństwa narodowego i służb bezpieczeństwa oraz turystyki John Key. Jak podkreślił, najbardziej potrzebna jest "woda i żywność, toalety chemiczne, naprawa dróg, ewakuacja turystów", później trzeba będzie wykonać "olbrzymią pracę oczyszczania" rejonu ze skutków trzęsienia ziemi.

 

We wtorek ewakuowano kilka budynków w stolicy Nowej Zelandii Wellington, gdy inżynierowie stwierdzili, że dziewięciokondygnacyjny budynek może się zawalić - pisze Associated Press.

 

Epicentrum wstrząsów znajdowało się na głębokości 23 km, niedaleko Kaikoury, która leży około 90 km na północny wschód od miasta Christchurch, na wschodnim wybrzeżu Wyspy Południowej. Według amerykańskich służb geologicznych USGS trzęsienie ziemi miało magnitudę 7,8. Trzęsienie ziemi wywołało tsunami, a pierwsze fale miały dwa metry wysokości.

 

W lutym 2011 roku w Christchurch w wyniku trzęsienia ziemi o magnitudzie 6,3 zginęło 185 osób.

 

PAP