- To nie był dobry rok. Polityka społeczna realizowana jest w sposób chaotyczny i niekonsekwentny; myślę o "500+" i o "Mieszkaniu+". Z drugiej strony zniszczono nie tylko Trybunał Konstytucyjny i zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, ale naruszono też poczucie, że edukacja idzie w dobrym kierunku. Chaos jaki wprowadza minister edukacji budzi przerażenie rodziców - powiedziała Nowacka.


- Skąd w takim razie pozytywne społeczne oceny tego rządu? - dopytywał Bartosz Kurek.


- Bo ludzie widzą kilka pozytywnych skutków. Część dostała 500 zł na dziecko i żyje im się lepiej. W rządzeniu chodzi jednak o to, by patrzeć jak będzie się żyło za 20-30 lat, a nie zdobyć poklask na 3-4 lata i dojechać do następnej kadencji. Chodzi o to by zmieniać państwo systemowo - odpowiedziała liderka Inicjatywy Polskiej.

 

"Bardzo bolesny teatr"


Barbara Nowacka stwierdziła też, że ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej "są barbarzyństwem". 
 
Dodała, że to z czym mamy do czynienia jest "pokazaniem wielkiej siły władzy, która wbrew protestom rodzin będzie wykonywała te ekshumacje na siłę". - Jest pokazem braku solidarności, bo mało kto ujął się za apelem tych rodzin. Jest pokazem słabości prokuratury, która nie ma niczego innego – stwierdziła.

 

- Nie są w stanie sprowadzić wraku, niczego znaleźć, dlatego zrobią przez kilka lat bardzo bolesny teatr związany z ekshumacjami, bolesny dla pamięci osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej – dodała. 

 

 

Barabara Nowacka jest córką Izabeli Jarugi-Nowackiej, która zginęła w 2010 w katastrofie rządowego Tu-154 w Smoleńsku.

 

polsatnews.pl