- Jest to sytuacja po wielokroć złożona, a nie, tak jak można było usłyszeć w mediach, jednostronna - że jest to tylko i wyłącznie ofiara działań służb - powiedział.

 

Zachowanie Agencji "prawidłowe i należyte"

 

Opioła ocenił, że w tym przypadku Agencja zachowała się w sposób "prawidłowy i należyty". Powiedział, że było "bardzo wiele" przesłanek wynikających z informacji od służb partnerskich - krajowych i zewnętrznych, dających taki obraz, że ten człowiek nie powinien przebywać na terytorium Polski, ponieważ może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

 

Zaznaczył, że komisja nie przyjmowała wspólnego stanowiska w tej sprawie, jest to jego pogląd na przedstawione informacje. ABW poinformowała, że w nadzwyczajnym trybie o motywach sprawy zostały poinformowane władze UJ.

 

Może zostać wydalony z Polski

 

Doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego Ameer Alkhawlany skarżył się w mediach, że ma być wydalony z Polski, bo odmówił współpracy operacyjnej z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Irakijczyk przebywa w zamkniętym ośrodku Straży Granicznej dla cudzoziemców w Przemyślu. 21 października krakowski sąd utrzymał postanowienie o umieszczeniu go w tym ośrodku.

 

Doktorant UJ został zatrzymany 3 października w centrum Krakowa przez funkcjonariuszy Straży Granicznej. Z nieoficjalnych informacji zbliżonych do sprawy wynika, że mężczyzna został zatrzymany na ulicy w związku z kontrolą legalności jego pobytu w Polsce, o co wnioskował szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

 

Przebywa w areszcie dla cudzoziemców

 

Tego samego dnia Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy wydał postanowienie o umieszczeniu Irakijczyka w areszcie dla cudzoziemców znajdującym się w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu na czas nie dłuższy niż 3 miesiące.

 

Władze UJ zwróciły się do Karpackiego Oddziału Straży Granicznej z prośbą o informacje w tej sprawie. Z pytaniem o stan sprawy i przyczyny zatrzymania doktoranta wystąpił też Rzecznik Praw Obywatelskich, który podjął ją z urzędu.

 

PAP