Reakcja Partii Zielonych jest odpowiedzią na wypowiedzi lidera Komitetu Obrony Demokracji z 11 listopada. Podczas marszu KOD Kijowski poinformował, że w następnym roku chce iść razem z narodowcami, którzy co roku biorą udział w największym pochodzie 11 listopada, czyli Marszu Niepodległości.

 

W radio TOK FM dodał natomiast: "Byłem na marszu antyfaszystów rok temu i nie do końca byłem szczęśliwy z tego powodu. Ludzie w kominiarkach, zamiast kijów bejsbolowych mieli trzonki od siekier, ale w zasadzie się niewiele różnili... Nastrój dosyć mocno bojówkowy".

 

"Podstawowe wartości"

 

"Nie możemy firmować, choćby milczeniem, wypowiedzi sprzecznych z naszymi podstawowymi poglądami i nie mamy zaufania do tego, co obecny lider KOD-u, Mateusz Kijowski, może powiedzieć w przyszłości. KOD miał być koalicją w obronie instytucji demokratycznego państwa prawa, a nie narzędziem budowania jedności narodowej" - poinformowano w komunikacie.

 

"Chcemy jednocześnie podkreślić, iż uważamy, że po ponad roku działania najwyższa pora, by KOD stał się demokratyczną i przejrzystą strukturą, zdolną wyłonić odpowiedzialnego, merytorycznego zasługującego na kredyt zaufania lidera lub liderkę" - napisali Zieloni.

 

Dodali również, że "jednocześnie Rada Krajowa uznaje za bezcelowy dalszy udział Partii Zieloni w pracach zawartej pod auspicjami KOD Koalicji Wolność Równość Demokracja".

 

 

"Sposób na lans"

 

- Kilkanaście minut po tym, gdy o swojej decyzji poinformowali na Twitterze działacze Partii Zielonych, swoją odpowiedź zamieścił na portalu również Mateusz Kijowski. "Dosyć obrzydliwa manipulacja. Rozumiem, że to taki szybki sposób na lans. Pozwolę sobie nie ujawniać kulisów współpracy" - napisał.

 

polsatnews.pl