Zawiadomienie o zdarzeniu przyjął dyżurny oficer Komendy Powiatowej Policje w Lesku (woj. podkarpackie). Na pomoc pojechali policjanci i strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej z Leska oraz Ochotnicze Straże Pożarne z Polańczyka i Myczkowców. Akcja ratownicza był trudna. Silny wiatr, lodowata woda i niska temperatura utrudniały działania.

 

Gdy na miejscu pojawili się funkcjonariusze, mężczyzna trzymał się betonowego filara, tuż przy tamie. Mężczyznę wyciągnięto z wody, zaopiekowali się nim ratownicy medyczni.

 

"Okazało się, że tuż przy tamie, w Jeziorze Solińskim znajduje się mężczyzna. Przy pomocy drabiny wyciągnęliśmy go z wody na szczyt zapory, gdzie zajęli się nim ratownicy medyczni" - napisali na Facebooku strażacy z OSP w Polańczyku. Według nich było blisko tragedii - temperatura powietrza na miejscu akcji wynosiła zaledwie 2 stopnie Celsjusza, wiał silny wiatr.

 

21-latek kilkadziesiąt minut spędził w wodzie, był mocno wyziębiony, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policjanci ustalili, że był on nietrzeźwy.

 

Okoliczności zdarzenia wyjaśniają policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Lesku.

 

polsatnews.pl