8 listopada do jednego z komisariatów w Starogardzie przyszła kobieta, która przyprowadziła małą dziewczynkę. Dziecko miało ślady po różnych obrażeniach - dowiedział się nieoficjalnie polsatnews.pl. 

 

- Policja przyjęła wstępne zgłoszenie, powiadomiony został Sąd Rodzinny, prokuratura, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, a policjanci udali się na miejsce, aby sprawdzić zgłoszenie - powiedział nam asp. szt. Marcin Kunka, oficer prasowy policji w Starogardzie.

 

Ślady mogące wskazywać na przemoc domową

 

Jak ustaliliśmy, jeszcze tego samego dnia dzieci zostały przebadane przez lekarza, który znalazł ślady mogące wskazywać na to, że dzieci były poddane przemocy domowej.

 

Na tej podstawie Prokuratura Rejonowa w Starogardzie Gdańskim zdecydowała w piątek, 11 listopada, o zatrzymaniu matki.

 

- 23-letniej kobiecie przedstawiono zarzut fizycznego oraz psychicznego znęcania się nad małoletnimi dziećmi ze szczególnym okrucieństwem, które trwało od 1 lipca do 8 listopada - powiedziała polsatnews.pl Anita Kniga-Węzik, prokurator rejonowy w Starogardzie Gdańskim.

 

Matka nie przyznaje się

 

Kobieta nie przyznała się do zarzucanych jej czynów, ale złożyła w prokuraturze wyjaśnienia.

 

Znęcanie nad dziećmi miało polegać m.in. na pozostawianiu ich bez opieki, zaniedbywaniu, ale także spowodowaniu licznych otarć naskórka oraz przypalaniu papierosami. Prokuratura nie ujawniła, czy dzieci były bite. Tego rodzaju obrażeń nie stwierdzono u najmłodszego 13-miesięcznego dziecka - poinformowała Tatiana Paszkiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

 

Dzieci przekazano do Ośrodka Pieczy Zastępczej w Starogardzie Gdańskim, który został wskazany przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie.

 

Matce grozi do 10 lat więzienia.

 

polsatnews.pl