W Bułgarii po przeliczeniu wyników z 99,3 proc. lokali wyborczych okazało się, że na Radewa padło 59,4 proc. oddanych głosów.

Jego rywalka, Cecka Caczewa, kandydatka rządzącej centroprawicowej partii GERB i szefowa parlamentu uzyskała 36,2 proc. głosów. Frekwencja wyniosła ok. 50 proc.

 

Rezultaty te są zgodne z sondażowymi wynikami exit polls.

 

Radew, który jest nową twarzą na bułgarskiej scenie politycznej ale jest znany z sympatii prorosyjskich, obejmie urząd na 5-letnią kadencję 22 stycznia. W wyborach zebrał głosy zwolenników nie tylko lewicy, lecz również nacjonalistów, bułgarskich Turków i nawet części centroprawicy.

 

Premier Bułgarii Bojko Borysow oświadczył w niedzielę wieczorem, że poda się do dymisji w pierwszym dniu pracy parlamentu, a jego rząd odejdzie, nie doprowadzając do końca pracy nad ustawą budżetową, która została uzgodniona z partnerami społecznymi i nad którą obradują komisje parlamentarne. Ustępujący szef państwa Rosen Plewnelijew zaprosił do siebie na poniedziałek prezydenta elekta. Ważnym punktem tej rozmowy ma być kwestia tymczasowego gabinetu, który zostanie powołany po ustąpieniu Borysowa.

 
W Mołdawii zwycięża zwolennik integracji z Rosją nie z UE


Według wstępnych oficjalnych danych, po podliczeniu 99,42 proc. głosów, Igor Dodon - były minister gospodarki i szef Partii Socjalistów Republiki Mołdawii (PSRM), który krytykuje prounijny kurs kraju i opowiada się za partnerstwem strategicznym z Rosją - zdobył 52,6 proc. głosów.

 

47,3 proc. głosów uzyskała natomiast Maia Sandu - szefowa Partii Akcji i Solidarności (PAS), była minister edukacji, wykształcona w USA ekonomistka Banku Światowego, która w przeciwieństwie do Dodona stawiała w kampanii na integrację europejską. CKW poinformowała, że oficjalne końcowe wyniki wyborów będą podane w poniedziałek.

 

Dodon zapowiedział już, że w pierwszą podróż zagraniczną jako nowy prezydent uda się do Moskwy. Kampanię wyborczą oparł na krytyce korupcji za czasów dotychczasowych rządów deklarujących proeuropejski kierunek. Zwolennicy Dodona od miesięcy domagają się rozwiązania parlamentu i rozpisania przedterminowych wyborów.

 

Mołdawia to niewielki, ale strategicznie położony między Ukrainą a Rumunią kraj, liczący zaledwie 3,5 mln mieszkańców. Boryka się z licznymi problemami - m.in. z powszechną korupcją wśród oligarchicznych elit, brakiem reform, niskim standardem życia i niewyjaśnioną dotąd aferą wywołaną zniknięciem z krajowego systemu bankowego ponad 1 mld dolarów (równowartości 12-15 proc. mołdawskiego PKB). Nierozwiązana pozostaje też kwestia ciążącego ku Rosji Naddniestrza, które 25 lat temu ogłosiło secesję, oraz prorosyjskiego Terytorium Autonomicznego Gagauzji, zamieszkanego w większości przez wyznającą prawosławie ludność pochodzenia tureckiego.

 

PAP, polsatnews.pl