"Strajk Importerów Samochodów - Laweciarze Łączcie Się!" - pod takim hasłem kierowcy lawet namawiają do wspólnego protestu, który ma się odbyć w piątek 18 listopada w centrum Warszawy. Akcja zapoczątkowana została na Facebooku, a jej inicjatorem jest Sławomir Marcin Dąbrowski - warszawski kandydat na posła z ramienia partii KORWiN.

 

"4 godz. wystarczy, by zakorkować stolicę i zwrócić na problem uwagę. Media się zainteresują" - zapowiedział strajk w stolicy.

 

Tańsza akcyza za Lamborghini

 

Dąbrowski powołuje się na Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR, który zauważa, że na zmianach w akcyzie zyskają przede wszystkim nabywcy luksusowych samochodów. - "Obecna akcyza przy zakupie Lamborghini Aventador wynosi blisko 268 tys. zł. Zgodnie z nowymi stawkami, akcyza za ten samochód z rocznika 2016 r. wyniosłaby zaledwie 12,6 tys. zł. Byłaby więc niższa o około 250 tys. zł" - napisał na stronie wydarzenia.

 

- "Nie dajmy się! Rząd winien wspierać Nas, pracujących Polaków. Dość nadmiernych danin, akcyz i podatków dla zaspokojenia chorych ambicji rządzących. Przywróćmy normalność! Dość socjalu. My zarabiamy, na Polskę i rodziny nie trwońcie tego.... rządzące »zmiennocieplne« gady" - brzmi inny wpis organizatora protestu.

 

Najniższa akcyza dla aut z 2016 roku

 

Resort finansów zapowiedział, że wprowadzone zostaną kwotowe stawki uzależnione od pojemności silnika i wieku pojazdu związanego z określoną normą emisji spalin, w miejsce obecnie obowiązujących stawek. Z przedstawionych w mediach informacji wynika, że propozycje resortu finansów przekazane senatorom zmierzają m.in. do istotnego obniżenia akcyzy w przypadku najdroższych samochodów z największymi silnikami.

 

Reforma przewiduje 32 jasno określone stawki podatku akcyzowego. Będzie osiem kategorii pojemności silnika, a w każdej z nich cztery kategorie wiekowe aut. Najniższe stawki zapłacą właściciele aut wyprodukowanych w 2016 roku, a najwyższe - właściciele pojazdów, które fabrykę opuściły w 2004 roku lub wcześniej. Najwyższa stawka podatku za auto z 2004 roku lub starsze, z silnikiem powyżej 4000 ccm, ma wynieść ponad 18 tys. zł.

 

Sześciokrotnie więcej za Passata

 

Jednocześnie resort chce wyeliminować proceder zaniżania wartości aut sprowadzanych z zagranicy dla zmniejszenia podatku.

 

Nowe stawki sprawią, że import starszych samochodów zza granicy stanie się znacznie mniej opłacalny. Popularny w Polsce Volkswagen Passat 1,9 TDI, rocznik 2003-2004 kosztuje około 12 tys. zł. Teraz akcyza (stawka 3,1 proc.) na ten pojazd wynosi około 380 zł. Według proponowanych przepisów wzrośnie ponad sześciokrotnie - do 2481 zł.

 

"Stawki nie zmierzają do wyeliminowania patologii"

 

Protest nie został oficjalnie poparty przez żadną organizację czy stowarzyszenie.

 

- Zajmiemy swoje stanowisko po wtorkowym posiedzeniu komisji - powiedział w rozmowie z polsatnews.pl Adam Małyszko, prezes Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów (FORS). Dodał tym samym, że choć FORS nie bierze czynnego udziału w proteście, popiera postulaty strajkujących kierowców.

 

Stowarzyszenie w ubiegłym tygodniu wysłało list adresowany do przewodniczących komisji infrastruktury, budżetu i finansów publicznych oraz ustawodawczej. FORS opiniuje w nim propozycje zmian w zakresie opodatkowania akcyzą samochodów osobowych.

 

"Zaproponowane stawki nie zmierzają do wyeliminowania patologii, lecz do znaczącego ograniczenia dostępu do tańszych używanych samochodów, które w ostatnich latach cieszą się ogromnym powodzeniem mniej zamożnej części społeczeństwa" - napisano w tym dokumencie.

 

 

Korzyści nie tylko dla kierowców

 

Stowarzyszenie stwierdziło, że obecna sytuacja jest korzystna zarówno dla polskiej gospodarki, jak i dla krajowego budżetu. "Około 800 tys. importowanych używanych samochodów rocznie to ogromny rynek dla komisów samochodowych, producentów i dystrybutorów części zamiennych, zarówno nowych, jak i używanych" - wyjaśnia pismo.

 

FORS przestrzega również przed zmniejszeniem bezpieczeństwa na drogach m.in. w związku z wydłużeniem czasu użytkowania samochodów już zarejestrowanych oraz większym odsetkiem kradzieży "na części" rozbitych, stosunkowo nowych aut.

 

Protest popierają także inne podmioty, które zarabiają na sprowadzaniu samochodów, które bardzo często są uszkodzone. To m.in. blacharze, lakiernicy i mechanicy specjalizujący się w odbudowie samochodów.

 

polsatnews.pl