W poniedziałkowym artykule redakcyjnym dziennik zaznacza, że "stawka jest olbrzymia". "UE może przetrwać Brexit i znajdzie sposób, aby przezwyciężyć wstrząs, jeśli Austria wybierze skrajnie prawicowego prezydenta. Marine Le Pen obaliłaby wszystko, co reprezentuje UE, w jednym z jej największych krajów założycielskich, a przeprowadzenie zgodnie z zapowiedzią referendum w sprawie członkostwa w Unii zagroziłoby przetrwaniu bloku" - ostrzega "FT".

 

"Przywódczyni skrajnie prawicowego Frontu Narodowego celebrowała wynik Trumpa jako odrzucenie status quo i potwierdzenie jej własnego antyimigranckiego, antyglobalizacyjnego i antyestablishmentowego stanowiska" - ocenił brytyjski dziennik.

 

"Prezydentura Le Pen w dalszym ciągu mało realna"

 

"Financial Times" zauważa, że prezydentura Le Pen w dalszym ciągu wydaje się mało realna, ponieważ zgodnie z sondażami w drugiej turze przegrałaby z każdym z prawdopodobnych rywali, z wyjątkiem skrajnie niepopularnego Francois Hollande'a.

 

Jednak po ostatnich wyborczych doświadczeniach "nikt zapewne nie znajdzie zbyt wiele pocieszenia w tych przewidywaniach", a "Le Pen zbija kapitał na tych samych niepokojach - związanych z imigracją, islamistycznymi atakami i końcem tradycyjnego przemysłu, które napędzają partie populistyczne na całym rozwiniętym świecie" - komentuje dziennik.

 

Jak ostrzega, można wyobrazić sobie scenariusz, w którym w drugiej turze francuskich wyborów Le Pen zostanie skonfrontowana "z kandydatem tak nieciekawym albo równie ekstremalnym, że umiarkowani wyborcy zdecydują się zostać w domu".


Brak mocnych rywali dla Le Pen

 

Dotychczas "zarówno rządzący socjaliści, jak i centroprawicowa opozycja z wysiłkiem starają się sformułować odpowiedź" na tę sytuację - pisze "Financial Times". Wśród kontrkandydatów Le Pen wymienia m.in. obecnego prezydenta Francois Hollande'a, którego notowania są katastrofalnie niskie, a także - na prawicy - Alaina Juppe i Nicolasa Sarkozy'ego.

 

Jak ocenia "FT", Juppe, "oferujący umiarkowanym wyborcom ucieczkę od populizmu", ucieleśnia establishment, a wybory w USA "wykazały skalę niezadowolenia z tych, którzy są postrzegani jako część skompromitowanego systemu". Z kolei Sarkozy, który sam siebie sytuuje w roli alternatywy wobec Le Pen, "jest postacią budzącą głębokie podziały, która z trudem zjednoczyłaby elektorat".

 

"Financial Times" wyraża nadzieję, że tradycyjne partie "zjednoczą się wokół kandydatów oferujących raczej pozytywną alternatywę wobec skrajnej prawicy niż rozwodnioną wersję jej własnej polityki". Mimo swojej popularności Marine Le Pen "nie zapewnia odpowiedzi i nie można jej pozwolić na dyktowanie warunków debaty" – podkreślają  brytyjscy komentatorzy.

 

PAP, polsatnews.pl