Jak podkreśliła, wyborcy powinni mieć wybór między wielokulturowym społeczeństwem, "naśladującym model ze świata anglojęzycznego, gdzie rozwija się fundamentalny islam", a "niezależnym narodem, w którym ludzie mają kontrolę nad swoim życiem". - Uważam, że każdy kraj ma prawo bronić swoich interesów - dodała.


Unię Europejską określiła jako "opresyjny model", który zostanie zastąpiony przez "Europę wolnych narodów", za którą "wielu Europejczyków tęskni".


"Powinniśmy z Rosją negocjować"


Zapytana o zagrożenie ze strony Rosji, która w 2014 roku dokonała aneksji ukraińskiego Krymu, a w ubiegłym roku zaangażowała się militarnie w wojnę domową w Syrii, Le Pen przekonywała, że "nie ma powodu do strachu". - Rosja to kraj europejski, więc jeśli chcemy wpływowej Europy, powinniśmy z Rosją negocjować - zaznaczyła.


Z uznaniem wypowiedziała się także "rozważnym protekcjonizmie" stosowanym w tym kraj pod rządami prezydenta Władimira Putina. W jej ocenie Putin "dba o interesy swojego kraju i broni jego tożsamości".


"Naszym obowiązkiem jest chronienie Francuzów"


W kwestii imigracji Le Pen powiedziała: "Nie będziemy przyjmować więcej ludzi, koniec, nie mamy już miejsca". Na pytanie o stosunek do francuskich muzułmanów, zapewniała, że "nie ocenia ludzi na podstawie ich wyznania", zastrzegła jednak, że państwo będzie "odpowiednio postępować" z ludźmi, którzy nie chcą "dostosować się do naszych przepisów, wartości, francuskiego stylu życia".


BBC przypomina, że we Francji mieszka największa w Europie społeczność muzułmanów, a dżihadystyczne ataki w tym kraju na przestrzeni ostatnich dwóch lat przyczyniły się do nasilenia antyimigracyjnych resentymentów.


Przywódczyni FN zaprzeczyła, jakoby jej partia kierowała się pobudkami rasistowskimi. - Nie uważam, żeby rasistowskie było mówienie, że nie możemy przyjąć całej biedy świata, zająć się setkami tysięcy przybywających tu ludzi. Naszym obowiązkiem jest chronienie Francuzów - powiedziała.


Szanse Le Pen na drugą turę


Według sondaży Le Pen niemal na pewno wejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji w maju przyszłego roku. Jej eurosceptyczna, anityimigrancka partia zdobyła ponad 27 proc. w wyborach regionalnych w grudniu ubiegłego roku, ale w żadnym regionie nie przejęła władzy, bo sprzymierzyły się przeciw niej ugrupowania mainstreamowe. Analitycy spodziewają się, że także w przypadku przejścia Le Pen do drugiej tury wyborów prezydenckich pozostałe partie opowiedzą się wspólnie za jej rywalem.

 

PAP