Kosiniak-Kamysz podkreślił na niedzielnym briefingu w Warszawie, że ludowcy muszą się upomnieć o "godność" rolników zagrożoną przez plan podniesienia wieku emerytalnego dla rolników przez "egzotyczną koalicję" PO-PiS-Nowoczesna. - Obrona polskiej wsi przed tą propozycją podniesienia wieku emerytalnego o pięć lat z dnia na dzień, jest kwestią fundamentalną - zaznaczył były minister pracy.

 

Na początku października sejmowa podkomisja zakończyła prace nad prezydenckim projektem ustawy ws. emerytur. Zarekomendowała poprawkę, która zakłada wprowadzenie niższego wieku emerytalnego - 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn - od pierwszego października 2017 roku. Zmiany obejmą osoby objęte powszechnym systemem emerytalnym (ZUS) oraz rolników (KRUS).

 

Poprawka PSL odsunie zmianę o 5 lat

 

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że ludowcy rozpoczęli ogólnopolską akcję informacyjną dotyczącą planowanych zmian, które mogą być wprowadzone na najbliższym posiedzeniu Sejmu (15-16 listopada - red.). Zapowiedział też, że ludowcy złożą poprawkę, która odsunie zmianę "chociaż o pięć lat".

 

Według prezesa PSL ludowcy w "trudnej" koalicji z Platformą w poprzedniej kadencji potrafili "zatrzymać liberalne zapędy PO" i utrzymać uprawnienia rolników, dzięki którym mogą oni przechodzić na emeryturę już w wieku 55 lat (kobiety) lub 60 lat (mężczyźni), o ile przepracowali 30 lat i odprowadzali składki emerytalno-rentowe. Uprawnienia te obowiązują do końca 2017 r.

 

- Nie przypuszczaliśmy, że w nowym Sejmie ci, którzy dostaną najwięcej głosów na wsi, będą się tak samo, a nawet gorzej zachowywać, niż Platforma Obywatelska. To pokazuje, że polska wieś została wyzyskana i odrzucona przez PiS - podkreślił.

 

Sejm pod koniec października przyjął nowelę ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników; wcześniej odrzucił poprawkę PSL, która dotyczyła utrzymania do końca 2020 roku wieku emerytalnego rolników na obecnym poziomie. Jej odrzucenie rekomendowały połączone komisje Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Polityki Społecznej, uzasadniając, że zakres regulacji wybiega poza procedowany projekt.

 

"Wincenty Witos był bohaterem i obrońcą Polski"

 

Prezes PSL na briefingu zorganizowanym pod pomnikiem lidera ruchu ludowego Wincentego Witosa nawiązał też do zaplanowanej na niedzielę konwencji rolnej PiS, która ma odbyć się w Wierzchosławicach, gdzie urodził się Witos. - Faryzeusze mogą przyjść do Wierzchosławic, ale najpierw muszą się uderzyć we własne piersi - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

 

Dodał, że PiS powinno odpowiedzieć, czy poprze projekt dot. rehabilitacji Wincentego Witosa i innych polityków "niesłusznie skazanych" w procesie brzeskim w latach 30., który ludowcy w styczniu złożyli w Sejmie.

 

"Trzeba zmazać tę haniebną plamę polskiej historii, ten haniebny wyrok sądu brzeskiego, który swojego bohatera, obrońcę Polski skazał na karę więzienia, wypędził z ojczyzny, skazał na emigrację, odebrał order Orła Białego. Jest to niedopuszczalne, żeby wciąż po tylu latach ten wyrok nie został zmazany" - mówił szef PSL.

 

Autorzy projektu podkreślili w uzasadnieniu, że jego celem jest "pełne przywrócenie czci i godności ludzkiej i obywatelskiej posłom na Sejm II Rzeczypospolitej, represjonowanym za działalność na rzecz obrony demokracji w Polsce przez obóz sanacyjny".

 

W projekcie ludowców zapisano, że za nieważne uznaje się orzeczenia wydane przez polskie organy wymiaru sprawiedliwości wobec byłych posłów - m.in. Wincentego Witosa, Kazimierza Bagińskiego, i Stanisława Dubois.

 

W nocy z 9 na 10 września 1930 r. aresztowano 19 przywódców opozycji i byłych posłów. Celem przeprowadzonej akcji było unieszkodliwienie opozycji antysanacyjnej i zapewnienie wygranej w wyborach do Sejmu i Senatu Bezpartyjnemu Blokowi Współpracy z Rządem (BBWR).

 

Proces brzeski rozpoczął się w Warszawie 26 października 1931 r. Byłych posłów oskarżono o przygotowanie zamachu stanu mającego na celu obalenie władzy. Po wyroku skazującym, który zapadł w styczniu 1932 r., opozycja występowała z wotum nieufności dla rządu. Zostało ono odrzucone przez posłów BBWR. Odbyły się także rozprawy apelacyjne. Ostatecznie Sąd Najwyższy postanowił 5 października 1933 r. o utrzymaniu wyroków. Formalną amnestię dla więźniów brzeskich ogłosił dopiero 31 października 1939 r. prezydent RP na uchodźstwie Władysław Raczkiewicz.

 

PAP