- Nie ma na razie przesłanek, by uważać, że bilans (ofiar śmiertelnych - przyp. red.) wzrośnie, ale nie możemy tego wykluczyć - powiedział szef rządu podczas konferencji prasowej w stolicy kraju, Wellington.

 

Key poinformował też, że wojskowy śmigłowiec zostanie wysłany do turystycznego miasta Kaikoura, w pobliżu epicentrum trzęsienia ziemi, na północnym wschodzie Wyspy Południowej.

 

Tsunami ciągle groźne

 

Nowozelandzka obrona cywilna ostrzegła przed podtopieniami na tym obszarze. Podała na Twitterze, że tsunami może wywołać podtopienia w pasie od miasta Blenheim po Półwysep Banksa, a także na Wyspach Chatham, 800 km na wschód od Christchurch, drugiego co do wielkości miasta Nowej Zelandii.

 

PAP/EPA/ROSS SETFORD

 

Mieszkańcy tych terenów na razie nie powinni wracać do domów, gdyż wciąż nie jest tam bezpiecznie. Fala tsunami może tam mieć maksymalnie 3 metry wysokości.

 

Z kolei tsunami nie zagraża już terenom na południe od Półwyspu Banksa, a także mieszkańcom Wyspy Północnej. Władze Wellington zaapelowały do osób, które pracują w centrum stolicy, by w poniedziałek nie przychodziły do pracy. Poinformowano, że wstrząsy mogły uszkodzić niektóre budynki.

 

W Wellington nie działa kolej podmiejska. Władze sprawdzają stan torów, mostów i tuneli.

 

Trzęsienie w środku nocy

 

Wstrząsy nastąpiły ok. północy czasu lokalnego (godz. 12 czasu polskiego), ok. 90 km na północny wschód od miasta Christchurch, na wschodnim wybrzeżu Wyspy Południowej. Według amerykańskich służb geologicznych USGS trzęsienie ziemi miało magnitudę 7,8. Nowozelandzkie władze podają, że chodziło o wstrząsy o magnitudzie 7,5. Hipocentrum znajdowało się na głębokości ok. 23 km.

 

Trzęsienie ziemi wywołało tsunami, a pierwsze fale miały dwa metry wysokości. Władze ostrzegały, że kolejne mogą być nawet pięciometrowe.

 

W lutym 2011 roku w Christchurch w wyniku trzęsienia ziemi o magnitudzie 6,3 zginęło 185 osób.

 

Nowa Zelandia leży w tzw. pacyficznym pierścieniu ognia, czyli strefie częstych trzęsień ziemi i erupcji wulkanicznych.

Fot. PAP/EPA/USGS

 

PAP