W rozmowie z włoską gazetą ekonomiczną szef węgierskiej dyplomacji wyraził opinię, że w obliczu kryzysu migracyjnego Unia Europejska powinna zrobić trzy rzeczy: - Przede wszystkim musi chronić granice, od tego się zaczyna; następnie trzeba wspierać kraje bliskie kryzysów humanitarnych tak, aby ten, kto ucieka przed wojną, nie był zmuszony wyruszać do Europy, ale by mógł zatrzymać się niedaleko swego domu.

 

- Po trzecie należy przeznaczyć fundusze europejskie, by zmusić te kraje do tego, by wywiązywały się ze swych zadań - kontynuował.

 

- Ochrona włoskich wybrzeży wymaga wysiłku i pieniędzy, ale nie jest niemożliwa. Potrzebne są specjalne europejskie siły wojskowe, a nie na pewno inicjatywy takie, jak Frontexu, które są bardziej biurem podróży niż systemem ochrony naszych państw - ocenił szef MSZ Węgier.

 

Deportacja bez wyjątku

 

Zdaniem Szijjarto należy zniechęcać migrantów do wyruszenia przez morze. „Wszyscy muszą wiedzieć, że każdy, kto nielegalnie postawi nogę w Europie, zostanie odepchnięty. Tylko tak można zatrzymać łodzie - dodał.

 

Węgierski minister odniósł się też deklaracji premiera Włoch Matteo Renziego, że zawetuje unijny budżet dla krajów, które nie chcą przyjąć migrantów w ramach planu ich relokacji.

 

Argument pieniężny

 

- Fundusze europejskie mają dla nas fundamentalne znaczenie, to niezaprzeczalne. Służą wzmocnieniu naszej gospodarki i stabilizacji państwa - stwierdził.

 

- Zobaczymy, jak będzie - podkreślił Szijjarto. Zauważył, że budżet UE będzie wymagał ponownego opracowania po Brexicie.

 

- Środki europejskie wróciły w dużej części do firm wszystkich krajów zachodnich w formie przetargów, bodźców finansowych i ulg podatkowych, wielkich robót. Nie mamy wobec nikogo długów - dodał szef MSZ Węgier.

 

PAP