"Ciekawostkę" w podręczniku historii dla 16-latków odkrył białoruski historyk Zmicier Drozd, który specjalizuje się w historii XIX i XX wieku.

 

"Prowadzono wiele badań, jednak również obecnie z powodu braku materiałów dokumentalnych oraz żywych świadków nie ustalono, jaki kraj odpowiada na rozstrzelanie polskich oficerów" - takie stwierdzenie pojawia się na 151. stronie podręcznika.

 

Alternatywna historia w podręczniku szkolnym

 

Po chwili autor przytacza jednak sowiecką wersję wydarzeń - o winie Niemców:

 

"W niektórych badaniach historycznych stwierdzono, że »zbrodnia ta była dokonana przez organy NKWD na podstawie decyzji biura politycznego KC WKP(b)«. Jednak na dzień obecny przywoływana wersja nie ma potwierdzenia w dokumentach. Druga wersja - jeńców - polskich oficerów rozstrzelały karne oddziały faszystów w czasie okupacji ziemi smoleńskiej przez Niemcy w 1941 r." - czytamy.

 

Z tymi słowami nie zgadza się Zmicier Drozd.

 

- Wiadomo, że jeszcze w czasie procesu norymberskiego sowieci próbowali zepchnąć winę za Katyń na Niemców, jednak ich dokumenty nie zostały zaakceptowane i nic nie udało się zrobić. I dlatego w wyroku wydanym na niemieckich wojskowych nie było tego tematu. Od czasów Gorbaczowa, przy Jelcynie, Putinie i Miedwiediewie, nikt ze strony rosyjskich władz nie negował sowieckiej odpowiedzialności za tę zbrodnię - mówi dla Biełsatu Drozd.

 

Dodaje także, że Rosja przekazała Polsce 700 tomów akt kryminalnych, więc nie jest prawdą, że nie ma dokumentów w sprawie Katynia.

 

belsat.eu, polsatnews.pl