Tomasz Siemoniak zwrócił uwagę na to, że pierwsze przemówienie "prezydenckie" Donalda Trumpa, różniło się od tych, które mogliśmy usłyszeć w czasie kampanii wyborczej. Były szef MON zaznaczył jednak, że o ile "nie boi się Donalda Trumpa", to jest on "wielką niewiadomą". - Powinniśmy poczekać na to, co Donald Trump powie o NATO, zobowiązaniach USA, kto znajdzie się w administracji, jak będzie się odnosił do pomysłów z kampanii - powiedział polityk.

 

Mówiąc o wyborze republikańskiego kandydata na prezydenta USA stwierdził, że "na naszych oczach dzieje się historia".

 

"Pragmatyczny biznesmen"

 

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki stwierdził, że Donald Trump doskonale odczytał emocje Amerykanów i mimo, że nie stała za nim "duża część jego partii", to stanęli za nim wyborcy, "którzy chcieli zmian".

 

Polityk zauważył, że Donald Trump dał się poznać jako "pragmatyczny biznesmen" i teraz będzie "pragmatycznym prezydentem". Jak podkreślił, w tym kontekście nie ma sensu robić z niego kogoś, "kto będzie prorosyjski albo naiwny wobec Putina". - Będzie pod presją lobby zbrojeniowego, amerykańskich elit, które wiedzą, że nie opłaca układać się z Rosją, która jest słaba ekonomicznie - dodał polityk Prawa i Sprawiedliwości.

 

"Impulsywny amator"

 

Były szef MSZ i eurodeputowany PO Dariusz Rosati odnosząc się do zwycięstwa Donalda Trumpa powiedział, że "od dzisiaj świat na pewno jest bardziej nieprzewidywalny".

 

- Donald Trump jest amatorem politycznym, człowiekiem impulsywnym, który złożył w trakcie kampanii wiele obietnic, często sprzecznych ze sobą. Wielu obserwatorów mówi, że tacy populiści pełniąc odpowiedzialne funkcje się cywilizują, bo administracja uświadamia im skalę ciężaru odpowiedzialności, ale Donald Trump jest szczególnym przypadkiem - powiedział Rosati.

 

Jego zdaniem, "to prezydent, który wygrał wybory demonstrując pogardę dla prawdy".

 

- Jeśli to jego charakter, to czekają nas trudne czasy i duża zmienność w polityce zagranicznej - dodał polityk PO.

 

Polsat News