Podjęliśmy decyzję o nieprzyłączaniu się do misji OBWE z kilku powodów. Po pierwsze - praktyka wskazuje, że misje kierowane poprzez Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR) w raportach końcowych z reguły nie uwzględniają opinii rosyjskich obserwatorów" - powiedział Riabkow. Drugą przyczyną jest to, jak dodał, że "Amerykanie bynajmniej nie do wszystkich lokali wyborczych dopuszczają misję ODIHR".

 

Wcześniej ambasada USA w Moskwie poinformowała, że rosyjscy obserwatorzy, w tym pracownicy przedstawicielstw dyplomatycznych Federacji Rosyjskiej w USA, "byli zaproszeni do lokali wyborczych w ramach misji OBWE". Według amerykańskiej placówki "Rosja postanowiła nie uczestniczyć w misji", o czym powiadomiła w nocie przekazanej ambasadzie.

 

"Zwykła praktyka"

 

Riabkow ze swej strony zarzucił stronie amerykańskiej, że "jeszcze na wczesnym etapie faktycznie odmówiła" Rosji możliwości organizowania obserwacji wyborów poprzez rosyjskie misje dyplomatyczne w USA. W wystosowanej przez USA pod koniec października nocie "było napisane, że jedyną możliwością wzięcia udziału w obserwacji jest podłączenie się do tworzonej misji OBWE" - powiedział wiceminister.

 

Według niego wcześniej "zwykłą praktyką" było organizowanie obserwacji przez ambasady i konsulaty generalne Rosji w Stanach Zjednoczonych.

 

Przedstawiciele MSZ Rosji zarzucili stronie amerykańskiej wywieranie nacisków na rosyjskich dyplomatów w USA. Jak mówił Riabkow, zdarzały się "dodatkowe ostrzeżenia typu +niech wam nie przyjdzie do głowy pojawiać się w lokalach wyborczych+".

"My i tak nie zamierzaliśmy się po takiej nocie pojawiać" - zapewnił wiceszef MSZ. Oznajmił, że stronie rosyjskiej "nie są potrzebne żadne przypomnienia, tym bardziej w tonie groźby".

 

Nota do ambasady

 

Dodał, że Rosja skierowała do ambasady USA w Moskwie notę, w której poinformowała o ograniczeniu udziału dyplomatów amerykańskich w obserwacji przyszłych wyborów w Federacji Rosyjskiej. - Uprzedziliśmy, że uwzględniając te sygnały, które otrzymujemy od władz USA, dyplomaci amerykańscy w przyszłości nie powinni liczyć, że uzyskają możliwość wzięcia udziału w obserwacji wyborów podczas następnych cykli wyborczych w Rosji - powiedział Riabkow.

 

- Na przyszłych wyborach "niezależnie od ich szczebla i charakteru nie oczekujemy pojawienia się przedstawicieli struktur dyplomatycznych przedstawicielstw USA w Rosji - podkreślił. Jak wyjaśnił, obecność dyplomatów amerykańskich w lokalach wyborczych będzie niepożądana, jeśli nie będą oni uczestnikami uzgodnionych międzynarodowych misji obserwacyjnych.

 

Według portalu RBK ambasada USA w Moskwie otrzymała we wtorek notę z ostrzeżeniem o niedopuszczeniu dyplomatów amerykańskich do obserwacji wyborów w Rosji.

 

PAP