- na przejeździe nie było monitoringu - poinformował portal polsatnews.pl Karol Jakubowski z biura prasowego spółki PKP PLK.

 

Na miejsce wypadku przyjechały: policja, straż pożarna i służby kolejowe oraz prokurator.

 

Do zdarzenia doszło na przedmieściach Piotrkowa Trybunalskiego na strzeżonym przejeździe kolejowym w ciągu ulic Moryca i Granicznej.

 

Blokada trasy kolejowej

 

Trasa kolejowa z Łodzi do Radomska została całkowicie zablokowana, a pociągi dalekobieżne zostały po tym wypadku skierowane na trasy okrężne.

 

- Dla połączeń lokalnych została wprowadzona komunikacja zastępcza - powiedział Karol Jakubowski z PKP PLK.

 

Rzecznik piotrkowskiej policji Ilona Sidorko powiedziała reporterowi Polsat News, że maszynista pociągu i dróżnik byli trzeźwi.

 

Zapory były podniesione

 

Policja będzie sprawdzać, dlaczego samochód znalazł się na torach na strzeżonym przejeździe w momencie, kiedy przejeżdżał tamtędy pociąg pospieszny.

 

Pociągiem podróżowało 41 osób. - Nikomu nic się nie stało - powiedziała Ilona Sidorko.

 

- Na miejscu pracowała specjalna komisja PKP PLK. Będzie ona wyjaśniać, dlaczego dróżnik na tym przejeździe nie opuścił zapór - poinformował Karol Jakubowski z PKP PLK. Według informacji, których udzielił, dróżnik pracujący na przejeździe kolejowym w miejscu wypadku był trzeźwy, a służbę rozpoczął we wtorek po godzinie 6:00.

 

- Pracownik ten miał długoletni staż pracy i był, który przeszedł wymagane szkolenia - powiedział Jakubowski.

 

Do wypadku doszlo wcześnie rano we mgle.Polsat News
Do wypadku doszło wcześnie rano we mgle.

 

 

 

 

 

   

 

Do wypadku doszło na przejeździe kolejowym w Piotrkowie przy ul. Granicznej. 

 

Karol Jakubowski poinformował, że w ostatnich latach spółka PKP PLK szczególnie dba o szkolenia pracowników, a także przeprowadza kontrole dróżników dzienne i nocne. - Dzięki temu udało się znacznie obniżyć liczbę zdarzeń na przejazdach kolejowych - powiedział Karol Jakubowski.

 

polsatnews.pl