Sprawa wyszła na jaw w marcu, gdy zauważono, że w areszcie zaczęły ginąć przedmioty należące zarówno do osadzonych, jak i będące na wyposażeniu jednostki, m.in. drobny sprzęt RTV-AGD, odzież i pieniądze.

 

Dorobił klucze

 

Jak ustaliła prokuratura, 33-latek miał własny zapas kluczy i mógł bez przeszkód wchodzić do magazynów. Część skradzionych przedmiotów znaleziono w prywatnych rzeczach strażnika. Po weryfikacji wszystkich dowodów Łukasz S. został dyscyplinarnie zwolniony z pracy.

 

Mężczyzna usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. 

 

Kurier Lubelski