Karolina Północna to jeden z kluczowych stanów "wahających się", które zadecydują o wyniku wyborów. Tego samego dnia odwiedził go były prezydent Bill Clinton, mąż kandydatki Demokratów do Białego Domu, a sama Hillary Clinton przybyła do miejscowego uniwersytetu wieczorem na swój ostatni wiec w tegorocznej kampanii.

 

Wiec w Raleigh zaczyna się od inwokacji religijnej, chóralnego ślubowania wierności fladze USA i odśpiewania hymnu narodowego. Potem, jak zwykle, rozlegają się dźwięki przeboju Rollingstonesów i aria Nessun Dorma z "Turandota" Pucciniego.

 

Clinton: zwolennicy Trumpa to nędzni rasiści, ksenofobi, homofobi i islamofobi

 

W przeszklonej hali Dorton Arena wznoszą się banery i transparenty. Najwięcej z nazwiskiem Trumpa i jego kandydata na wiceprezydenta Mike'a Pence'a. Ale są i ciekawsze: "Women for Trump", "Latinos for Trump", "Chinese for Trump" - przekonujące, że kandydata Partii Republikańskiej (GOP) popierają kobiety, Latynosi i inne mniejszości etniczne, czyli grupy wyborców, które zraziły się do niego po jego seksistowskich i ksenofobicznych wypowiedziach w kampanii. Jest nawet baner: "Gays for Trump".

 

"Proud member of the basket of deplorables" (Dumny członek społeczności godnych pożałowania) - głosi napis na koszulce jednego z fanów. To aluzja do osławionych słów Clinton, która powiedziała, że zwolennicy Trumpa to nędzni rasiści, ksenofobi, homofobi i islamofobi. "Trump, czyli wreszcie ktoś z jajami" - czytamy na innym T-shircie. Co koszulka, to oświadczenie.

 

Brianna, 20-letnia pielęgniarka w basebolowej czapce, ze swoim bratem przyleciała do Raleigh samolotem aż z Nowego Jorku. Jest już na trzecim wiecu swojego idola. Dlaczego go popiera? - Jesteśmy za prawem do życia. Donald będzie go bronił. Żadnych aborcji. I chcemy zamknięcia granic. Przed imigrantami i uchodźcami - mówi Brianna. Nawet jeśli ci potrzebują pomocy, bo uciekają z krajów ogarniętych wojnami domowymi? - Zbyt wielu ludzi potrzebuje pomocy w Ameryce. Bezdomni, weterani. Musimy najpierw myśleć o swoich - podkreśla.

 

 

"Hillary jest dużo gorsza"

 

Wcale nie przeszkadzają jej oskarżenia Trumpa o napaść seksualną i jego wulgarne wypowiedzi na temat kobiet. - Wielu mężczyzna jest takich. Hillary jest dużo gorsza. A te zarzuty to tylko domniemania. Te kobiety prawdopodobnie kłamią - wskazuje młoda Amerykanka. A co sądzi o stanowisku swego kandydata w takich sprawach jak NATO czy Rosja? Brianna odpowiada, że "te sprawy jej nie interesują".

 

- Trump pozbędzie się insiderów w polityce. Nie będzie zakładnikiem różnych grup specjalnych interesów. I skutecznie obroni nasze prawo do posiadania broni - mówi Larry, mechanik z Ralleigh, potężny blondyn z kucykiem na głowie.

 

Jego kolega kiwa głową. Nosi koszulkę z rysunkiem grzechotnika szykującego się do ataku i ostrzeżeniem: "Don't tread on me" (Nie nastąp na mnie), podpisanym: NRA. To angielski skrót Krajowego Stowarzyszenia Strzeleckiego, głównej organizacji producentów, sprzedawców i posiadaczy broni palnej.

 

Zawrotne tempo kandydata Republikanów

 

Bramy Dorton Arena otwarto w południe, na trzy godziny przed zapowiedzianym przybyciem Trumpa. Czy nie spóźni się, jak niemal wszędzie ostatnio? Kandydat, mimo swych 70 lat, wydaje się niezmordowany - odwiedza po cztery-pięć stanów codziennie i wszędzie wygłasza długie, ponadgodzinne przemówienia. Przemieszcza się swoim prywatnym samolotem "Trump Force One".

 

W piątek wystąpił przed 11 tys. widzów w hali sportowej w Herschey w Pensylwanii, mieście słynnym z produkcji czekolady. 5 tys. osób nie zmieściło się w środku, oglądało kandydata na zewnątrz na monitorach.

 

W sobotę i niedzielę ludzie ustawiali się o 4 rano w kolejkach na poranne wiece na Florydzie i w Iowa. Wszystkie zaczynały się z opóźnieniem, a na ostatni, w Leesburgu w Wirginii, Trump przybył dopiero po północy. Fani czekali sześć godzin.

 

PAP