W niedzielnym programu Anne Will emitowanym w publicznej stacji ARD gośćmi byli m.in. mężczyzna, który stracił córkę z powodu IS, polityk, ekspert ds. islamu oraz imam. Temat odcinka brzmiał "Dlaczego młodzi ludzie się radykalizują?".

 

Piątą rozmówczynią byał Nora Illi - przedstawicielka nieoficjalnej grupy o nazwie Centralny Komitet Islamski Szwajcarii, która przyszła do  studia w pełnym nikabie.  Szwajcarski tabloid "Blick” określa ją jako "najbardziej kontrowersyjną muzułmankę” kraju.

 

Występ w programie nie był jej debiutem w mediach, ale nigdy wcześniej nie pojawiła się przed tak liczną widownią. Odcinek oglądało bowiem prawie 5 mln widzów.

 

 

"Nikab to wolność i samostanowienie"

 

Illi powiedziała, że w wieku 18 lat przeszła na islam z buddyzmu, bo była "zafascynowany różnorodnością tej religii". Stwierdziła, że "w islamie kobiety mają wiele praw i możliwości swobodnego życia". 32-letnia Szwajcarka wyznała, że nikab oznacza dla niej wolność i samostanowienie. Słowa te szybko zostały zakwestionowane przez pozostałych gości programu.

 

W trakcie programu na ekranie pojawiały się tezy Nory Illi zawarte w jej eseju z 2014 r., które można było interpretować jako propagandę dżihadu.

 

"Niczym prezydent Syrii występujący jako rzecznik praw człowieka"

 

Była minister ds. integracji rządu krajowego Badenii-Wirtembergii Bilkay Oeney (SPD) skomentowała ten występ na Twitterze: "Akceptacja. Prowokacja. Oglądalność. Jutro wszyscy będą o tym mówić. Jest to kryzys mediów w czasach zalewu talk-show”.

 

 

"Jest to dość osobliwe, że w telewizji oferuje się taką platformę radykalnemu islamowi” – napisał na Twitterze poseł CDU Sebastain Steineke.

 

 

Sekretarz generalny CDU Peter Tauber powiedział w poniedziałek w Berlinie: „Kiedy w publicznej telewizji prezentuje się kobietę w nikabie jako rzeczniczkę praw kobiet, to zaczynam się obawiać, że niedługo w niemieckiej telewizji prezydent Assad wystąpi jako rzecznik praw człowieka”.

 

"A ja płacę za to abonament"

 

Także inne media krytykują twórców programu "Anne Will”, twierdząc że program ten uległ degradacji. Padają ostre słowa, a wśród nich określenie, że ten talk-show to propagandowy program Państwa Islamskiego – takiego określenia użył dziennik "Die Welt”.

 

Portal Stern, podsumował: "to skandal”. "Frankfurter Allgemeine” wyraził ulgę, że podczas programu przynajmniej był już widoczny opór.

 

"Gość talk show zachęca do wszczęcia świętej wojnę telewizji publicznej, a ja płacę za to abonament" - napisał na Twitterze jeden z widzów.

polsatnews.pl