Śledztwo w tej sprawie wszczęto w sobotę późnym wieczorem, kiedy dwumiesięczny chłopiec z licznymi obrażeniami na ciele trafił do szpitala w Łodzi. Został przywieziony przez rodziców, którzy twierdzili, że dziecko spadło z wersalki. Ich wyjaśnienia zakwestionował lekarz.

 

Policja zatrzymała rodziców chłopca: 26-letniego mężczyznę i jego 30-letnią żonę - mieszkańców Zgierza. Ojciec dziecka miał w organizmie 0,4 promila alkoholu, matka była trzeźwa. Chłopiec jest ich jedynym dzieckiem.

 

W poniedziałek zgierska prokuratura w obecności psychologa przesłuchała jako świadka matkę chłopca. Według śledczych prawdopodobne jest, że w czasie, gdy doszło do urazu mogło nie być jej w domu. Wymaga to jednak weryfikacji.

 

Kolejna opinia najwcześniej za trzy miesiące

 

Jako podejrzany przesłuchany został ojciec chłopca, który usłyszał zarzut spowodowania u dziecka obrażeń głowy ze złamaniem kości czaszki oraz zarzut spowodowania sińców twarzy i okolic ramion dziecka; obrażenia te naruszyły czynności narządów ciała na czas powyżej 7 dni.

 

Jak powiedział Kopania prokuratura skierowała wniosek do sądu o aresztowanie podejrzanego, m.in. ze względu na obawę matactwa. Sąd uwzględnił jej wniosek i aresztował mężczyznę na trzy miesiące.

 

Rzecznik zwrócił uwagę, że z opinii biegłych, którą prokuratura otrzymała wynika, że ocena skutków zdrowotnych chłopca może ulec zmianie. Jednak dokonanie oceny, czy nie doszło do poważniejszych skutków będzie możliwe najwcześniej za trzy miesiące.

 

PAP