Do 25 października ponad 7070 osób poniosło śmierć, a 36818 zostało rannych. Pomocy lekarskiej wymagało 21 mln ludzi - wynika z danych ze szpitali i klinik, która zebrała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

 

 

- To nie może dłużej trwać - oświadczył w poniedziałek oenzetowski wysłannik Ismail Uld szejk Ahmed przed opuszczeniem stolicy kraju, Sany.

 

 

- Ludzie giną, a nikt nie zadaje pytań, infrastruktura się zawala, a nikt się tym nie martwi, gospodarka jest na krawędzi, a nikt nie przeprowadza reform - ubolewał mediator.

 

Koalicja arabska

 

 

W jemeńskiej wojnie po przeciwnych stronach walczą siły prorządowe i szyiccy rebelianci Huti, którzy kontrolują spore obszary, w tym Sanę.

 

 

Konflikt się nasilił, gdy dowodzona przez Arabię Saudyjską koalicja rozpoczęła swą interwencję w marcu 2015 roku. Próbowała wyprzeć powiązanych z Iranem rebeliantów, którzy na południu kraju zwyciężali z siłami lojalnymi wobec prezydenta Abd ar-Raba Mansura Al-Hadiego.

 

 

W poniedziałek oenzetowski wysłannik wezwał do wznowienia lotów komercyjnych do Sany, by osoby, które odniosły ciężkie obrażenia podczas wojny, mogły wyjechać za granicę na leczenie.

 

 

Dowodzona przez Saudyjczyków koalicja uniemożliwia takie loty, gdyż obawia się, że takie połączenia mogłyby być wykorzystywane do dostarczania broni rebeliantom.

 

 

Ismail Uld szejk Ahmed wyraził również zaniepokojenie stanem opieki zdrowotnej w Jemenie. Jak poinformował, w ciągu dwóch tygodni liczba zgłaszanych dziennie podejrzanych przypadków cholery wzrosła z 516 do 2241.

 

"Trzymają się swoich stanowisk"

 

 

Wysłannik ONZ do Jemenu skarżył się na trudności podczas rozmów z rebeliantami i ich sojusznikami, czyli zwolennikami byłego prezydenta Alego Abda Allaha Salaha. Rozmowy dotyczyły planu działań na rzecz zakończenia konfliktu.

 

 

- Te strony wciąż się trzymają swoich stanowisk, mają wiele pytań i obaw - dodał i zaapelował do stron konfliktu o elastyczność.

 

 

Ismail Uld szejk Ahmed ogłosił, że uda się do Rijadu na kolejne spotkania z rządem prezydenta Hadiego.

 

 

Mapa drogowa przewiduje m.in. złożenie broni ciężkiej przez rebeliantów i wycofanie się przez nich z obszarów, które są pod ich kontrolą od 2014 roku, w tym z Sany. W ramach planu działań miałby zostać mianowany nowy wiceprezydent oraz utworzony miałby zostać rząd jedności narodowej. Prezydent Hadi nie jest wielkim entuzjastą tego planu, podczas gdy Huti oraz były prezydent Salah są zdania, że może on służyć jako podstawa do negocjacji.

 

 

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, kiedy wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Salaha położyła kres społeczna rewolta. Tylko południowa część kraju wraz z Adenem podlega rządowi popieranemu przez Arabię Saudyjską, Stany Zjednoczone i arabską koalicję sunnicką.

 

PAP