Spółdzielnia Inwalidów im. Jana Kilińskiego w Dynowie istnieje od 1952 roku. To największy pracodawca w miasteczku. Zatrudnia 150 osób, w tym większość niepełnosprawnych. Zakład nie narzeka na brak ma zamówień, szyje m.in odzież roboczą  grozi mu likwidacja a całej załodze - bezrobocie.

 

Firmę w kłopoty wpędzili kontrahenci, którzy zamówili, ale nie zapłacili za wyprodukowaną odzież. Kłopoty, z którymi boryka się spółdzielnia, rozpoczęły się w 2013 roku. Kontrahenci nie zapłacili za wykonaną produkcję, po czym ogłosili upadłość. Kierownictwo spółdzielni stanęło przed wyborem: wypłacić pensje, czy zapłacić ZUS. Wybrało pensje.

 

I to właśnie wpędziło spółdzielnię w Dynowie w obecne kłopoty. Płacąc nieterminowo składki do ZUS nie miała bowiem prawa do dofinansowania do wynagrodzeń z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, które wciąż pobierała.
 
Obecnie dług wobec Funduszu wynosi ponad 2 mln zł.
 
Polsat News