Według rzeczników na przyjęciu tej zasady w stosunku do osób uprawnionych do alimentów skorzystałyby rodziny, których dochód nieznacznie przekracza kryterium uprawniające do świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego.


Pomysł jest kolejnym efektem prac Zespołu do Spraw Alimentów, który powstał w lutym 2016 r. z inicjatywy obu rzeczników.

 

Kwota wskazana w ustawie niezmienna od 2008 r.


Zgodnie z ustawą o pomocy osobom uprawnionym do alimentów świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego przysługują, jeżeli dochód rodziny w przeliczeniu na osobę w rodzinie nie przekracza 725 zł. Rada Ministrów, w drodze rozporządzenia, może podwyższać wysokość kwot, kierując się wysokością wyegzekwowanych świadczeń alimentacyjnych. Według RPD i RPO, kwota wskazana w ustawie pozostaje niezmienna od wejścia w życie ustawy, tj. od 1 października 2008 r.


We wspólnym wystąpieniu do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej rzecznicy zwracają uwagę, że w dalszym ciągu grupa osób uprawnionych do pobierania świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego jest bardzo nieliczna w stosunku do faktycznych potrzeb i prawa dzieci do godziwych warunków socjalnych i zrównoważonego rozwoju. "Przyczyn takiego stanu rzeczy upatrywać należy w niezmienionym od lat kryterium dochodowym, od którego uzależnione jest przyznanie prawa do świadczenia" - twierdzą.

 

Minimalne wynagrodzenie wzrosło w tym czasie dwukrotnie


W ocenie rzeczników niezbędne jest, aby przy ustalaniu kryterium uprawniającego do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego uwzględniano takie czynniki jak wzrost kosztów utrzymania, spadek wartości pieniądza czy wzrost kwoty minimalnego wynagrodzenia. Przypominają, że od 1 stycznia 2016 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi 1850 zł, a od 1 stycznia 2017 r. ma wynosić 2000 zł. "Natomiast w 2007 r. kiedy procedowano nad ustawą o pomocy osobom uprawnionym do alimentów kwota minimalnego wynagrodzenia była na poziomie 936 zł" - dodali.


Rzecznicy uważają, że dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie na grunt ustawy o pomocy osobom uprawionym do alimentów systemu "złotówka za złotówkę", stosowanego obecnie przy ustalaniu prawa do świadczeń rodzinnych. Ich zdaniem, takie rozwiązanie pozwoliłoby na przyznanie świadczeń rodzinom, których dochód nieznacznie przekracza kryterium, z tym, że w pomniejszonej kwocie. Opcjonalnie proponują rozważenie możliwości całkowitego zniesienia progu dochodowego.


Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej prowadzi akcję, która ma zachęcać do płacenia alimentów. Jej przekaz będzie skupiać się na pokazaniu, że za dziecko odpowiedzialni są obydwoje rodzice.

 

Dług alimentacyjny przekroczył już 10 mld zł


Osoby, które nie są w stanie wyegzekwować zasądzonych alimentów, a których dochód nie przekracza kwoty 725 zł na osobę w rodzinie, mogą starać się o świadczenia z funduszu alimentacyjnego. Wysokość świadczeń pokrywa się z wysokością na bieżąco ustalanych alimentów, nie może jednak przekroczyć 500 zł miesięcznie. Ich średnia wysokość w zeszłym roku wynosiła ok. 370 zł. Świadczenia wypłaca gmina, ale dłużnik zobowiązany jest je zwrócić. Jednak w praktyce są one świadczeniami finansowanymi z budżetu państwa, ponieważ stopa zwrotów od dłużników alimentacyjnych jest na niskim poziomie skuteczności - ok. 14 proc.


W lipcu Krajowy Rejestr Długów informował, że dług alimentacyjny przekroczył już 10 mld zł. W bazie KRD znajduje się 305 tys. nierzetelnych rodziców, aż 95 proc. to ojcowie. Średnio do oddania dzieciom mają prawie 33 tys. zł.


PAP