Jak informuje gmina "kierując się troską o bezpieczeństwo osób i mienia" koło łowieckie powiadomiło wójta Kołbaskowa o planowanym terminie polowania i zwróciło się z prośbą o czasowe zamknięcie ścieżki rowerowej przebiegającej przez tereny leśne.


Droga rowerowa na odcinku Kamionki - Pargowo miała być zamknięta 5 listopada w godzinach od 08:00 - 14:00 - informowała wójt Małgorzata Schwarz.

 

Myśliwi nie oddali jednak żadnego strzału, nie licząc dwóch ostrzegawczych tuż przed planowanym rozpoczęciem łowów. Na ścieżkę rowerową "Szlakiem Bielika" wyjechali rowerzyści i aktywiści z Inicjatywy na Rzecz Zwierząt "Basta". Myśliwi, jak donosi reporter Polsat News Wojciech Gaweł, przed południem opuścili 20 samochodami teren, na którym Wojskowe Koło Łowieckie "Bażant" ze Szczecina chciało polować.

 

Aktywiści: mamy prawo wejść do lasu

 

- Jak każdy obywatel mamy prawo wejść do lasu. Nie wiemy, dlaczego mielibyśmy nie móc spacerować, jeździć na rowerze w lesie ponieważ jest polowanie. Nie zgadzamy się na to - mówi Polsat News jeden z organizatorów protestu Łukasz Musiał z Inicjatywy na Rzecz Zwierząt "Basta".

 

Aktywiści przy okazji chcą zwrócić na "karygodne sprawy, jak to, że myśliwi mają pierwszeństwo do przestrzeni leśnej" przez co zamyka się ścieżkę dla zwykłych obywateli.

 

Obrońcy praw zwierząt zapowiedzieli także, że w przypadku prób organizowania podobnych polowań "będą pojawiali się w okolicy i będą próbowali je udaremniać".

 

Gmina podkreśla, że nie jest organizatorem polowania


"W związku z emocjami, jakie u niektórych mieszkańców wywołała informacja o planowanym na dzień 5 listopada zbiorowym polowaniu i związanym z tym zamknięciem ścieżki rowerowej, wyjaśniamy kilka kwestii budzących najwięcej wątpliwości. Gmina Kołbaskowo nie jest organizatorem polowania, przez co nie odpowiada za zapewnienie bezpieczeństwa w jego trakcie" - napisano na stronie gminy Kołbaskowo.

 

Polsat News